Magnetorecepcję potwierdzono u owadów, ptaków wędrownych, a także u niektórych ssaków. Jej istnienie, nie mówiąc już o wykorzystaniu, u człowieka stanowiło jednak pole do spekulacji. Do tego spekulacji nie zawsze naukowych – niektórzy podchodzili do magnetorecepcji jak do informacji o telepatii. Liczne eksperymenty nie przyniosły rozstrzygającego wyniku.
Teraz Joe Kirschvink z prestiżowego amerykańskiego Caltechu ogłosił, że ma niepodważalne dowody na istnienie magnetorecepcji również u człowieka. Badania przeprowadził na 24 ochotnikach. Laboratoria w Japonii i Nowej Zelandii próbują powtórzyć opracowane przez niego testy, aby potwierdzić te rewelacje lub im zaprzeczyć.
W odizolowanym od otoczenia i ekranowanym tzw. klatką Faradaya pomieszczeniu dwa piętra pod ziemią Kirschvink poddawał ochotników próbom. Siedzieli w kompletnej ciszy i ciemnościach, a na głowach mieli elektrody do elektroencefalografii (EEG). Następnie badacz uruchamiał aparaturę do wytwarzania pola magnetycznego i sprawdzał, w jaki sposób zareagują ludzie.
Testy trwały około godziny dla każdego ochotnika. Jako pierwszy do klatki Faradaya wszedł sam Kirschvink. Kolejni byli jego koledzy z uczelni.
Zespół z Caltechu odkrył, że przy pewnym ułożeniu linii pola szczególny rodzaj aktywności mózgu, fale alfa, istotnie słabnie. Ponieważ jedyne, co zmienia się w otoczeniu, to pole magnetyczne (brak innych bodźców), Kirschvink uważa, iż ludzie nieświadomie to pole wyczuwają. – To dowód na naszą ewolucyjną historię. Magnetorecepcja to jeden z pierwotnych zmysłów – mówi.
– Joe to bardzo inteligentny i ostrożny eksperymentator – chwali Kirschvinka Peter Hore z Uniwersytetu Oksfordzkiego. – Nie mówilibyśmy o tym, gdyby nie był on przekonany o słuszności swoich poglądów.
Kirschvink to jeden z tych naukowców, którzy nie obawiają się kontrowersyjnych tematów. To on ukuł termin „Ziemia-śnieżka" na określenie całkowitego zlodowacenia naszej planety ok. 650 mln lat temu. Znalazł się też w grupie badaczy, którzy uznali struktury znalezione w meteorycie marsjańskim ALH 84001 za skamieniałe ślady bakterii pozaziemskich.
– Trzeba przyznać, że nie boi się iść pod prąd. Ale w pewnych sprawach miał rację, w innych się mylił – komentuje osiągnięcia kolegi Kenneth Lohmann badający magnetorecepcję zwierząt na Uniwersytecie Karoliny Północnej.
Co może odpowiadać za zdolność wyczuwania pola magnetycznego? Hipotezy są dwie. Pierwsza to działanie kryptochromów – fotoreceptorów światła niebieskiego. U ptaków wędrownych kryptochromy pomagają nawigować podczas migracji. Są obecne również w oczach (siatkówce) ludzi. W jaki jednak sposób mogłyby wpływać na orientację w przestrzeni – nie wiadomo.
Hipoteza druga, i według Kirschvinka lepiej pasująca, to obecność w komórkach magnetytu – minerału o silnych właściwościach magnetycznych. Występuje w dziobach ptaków czy pyskach ryb.