[b]Rz: Czy „przycinanie” reklamy pod konkretnego klienta jest czymś nowym?[/b]

Dariusz Doliński, psycholog społeczny: Przy konstruowaniu przekazu reklamowego myśli się o grupie docelowej. Reklama nie jest adresowana do wszystkich, którzy się z nią zetkną, ale do specyficznej grupy odbiorców. Od dawna było wiadomo, że warto byłoby uwzględnić kwestie osobowościowe, styl życia czy wyznawane wartości. Definiując różnymi sposobami grupy docelowe reklamy, możemy zbudować dziesięć różnych przekazów reklamowych dotyczących tego samego artykułu. Możemy też kierować je do określonych, różnych, odbiorców.

[b]Czy o dopasowaniu reklamy do klienta zdecyduje komputer?[/b]

To możliwe i sensowne, ale nie posuwa nas naprzód w jakiś zasadniczy sposób. Może za jakieś 50 lat będziemy wiedzieć, co się dzieje w ludzkim mózgu, ale na to na razie jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Nie mamy jeszcze tego „guzika” w mózgu , który moglibyśmy włączyć.

[b]A neuromarketing?[/b]

Pewne zmiany w układzie nerwowym rejestrowane nowoczesnymi metodami pokazują, że pod wpływem emocji aktywizują się pewne partie mózgu. Ale te same partie mózgu aktywizują się także w zupełnie innych sytuacjach, u różnych ludzi w inny sposób. Na zastosowanie metod neuromarketingu jest za wcześnie. Warto rozwijać te badania, ale nie można mieć do nich całkowitego zaufania i odrzucać innych metod.