Raport w sprawie umieralności podczas zabiegów przeprowadzanych w afrykańskich szpitalach opublikował magazyn medyczny "Lancet".
Na wyższą umieralność pacjentów w Afryce ma wpływać brak specjalistów, zły stan szpitalnej infrastruktury oraz niewystarczająca opieka nad pacjentem już po operacji. Autorzy raportu piszą, że wielu zgonów związanych z operacjami można byłoby uniknąć.
Raport powstał na podstawie danych zebranych przez Radę Badań Medycznych w RPA w 247 szpitalach zlokalizowanych w 25 afrykańskich państwach.
Z danych tych wynika, że jedna na pięć operacji chirurgicznych w Afryce kończy się komplikacjami. 1 proc. planowanych operacji kończy się śmiercią pacjenta (światowa średnia wynosi 0,5 proc.).
Ponad połowa komplikacji związanych z operacjami wiąże się z zakażeniami. Najczęściej przeprowadzanym zabiegiem chirurgicznym w badanych szpitalach było cesarskie cięcie.
Największe problemy afrykańskich szpitali to - jak wynika z raportu - dostęp do "godnego zaufania źródła tlenu", brak agregatów prądotwórczych oraz brak oddziałów pooperacyjnych. Poważnym problemem jest też brak lekarzy specjalistów - na 100 tys. mieszkańców w 25 krajach objętych badaniem przypada zaledwie 0,7 lekarza specjalisty. To ok. 30 razy mniej niż wynosi poziom, pozwalający zredukować śmiertelność w szpitalach - czytamy w "Lancecie".
Ponadto wielu pacjentów w ogóle nie trafia na stoły operacyjne - z raportu wynika, że w krajach objętych badaniem na 100 tys. mieszkańców przypadało 212 operacji - według szacunków autorów raportu to 20 razy mniej niż liczba operacji, która powinna być przeprowadzona.
To właśnie brak operacji, a nie nieodpowiednie warunki w szpitalach, które zwiększają śmiertelność wśród pacjentów jest, zdaniem autorów raportu "cichym zabójcą, który jest odpowiedzialny za więcej zgonów" niż nieodpowiednia opieka w szpitalach.