Sprawa ukarania mandatem prywatnego kierowcy nie jest trudna, a jak widać, przynosi wiele wątpliwości i mnoży pytania. Jest ich dużo więcej, kiedy auto nie należy do kierowcy ani do jego bliskich. Tak jest w wypadku aut służbowych, których kierowcy z racji wykonywanych zawodów najczęściej narażeni są na złamanie przepisów drogowych.
Jak wówczas wygląda procedura?
Trwa na pewno nieco dłużej, bo czasem potrzebna jest wymiana korespondencji między kilkoma adresatami.
Straż miejska wysyła na adres firmy wniosek o udzielenie informacji o użytkowniku pojazdu samochodowego (bez zdjęcia).
Informuje, że prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie o wykroczenie i w związku z tym zwraca się z wnioskiem o udzielenie informacji dotyczącej użytkownika pojazdu.
Chodzi o wskazanie imienia i nazwiska, adresu oraz PESEL i numeru telefonu osoby, która danego dnia i o konkretnej godzinie na wymienionej ulicy prowadziła pojazd o wskazanych we wniosku numerach rejestracyjnych.
W wypadku auta służbowego może się zdarzyć jeszcze jedna sytuacja. Otóż posiadaczem auta może się okazać inna firma niż ta, do której zwraca się straż. Dane pochodzą z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców i często są, niestety, nieaktualne. Wówczas należy podać jej nazwę, adres i telefon. Wymagane informacje można przekazać straży faksem.
Co zrobić, kiedy dostaniesz wezwanie ze straży miejskiej?
Jeżeli jesteś właścicielem firmy i nie masz pojęcia, kto feralnego dnia prowadził jeden z firmowych samochodów, spróbuj się tego dowiedzieć. Nie musisz kolekcjonować punktów karnych i płacić wysokich mandatów tylko dlatego, że któryś z twoich pracowników przekroczył dozwoloną prędkość.
Jeśli jednak nie jesteś w stanie się dowiedzieć lub nie pamiętasz, kto prowadził samochód, możesz odmówić wskazania kierowcy i w ten sposób zapłacisz mandat. Owszem, nieco wyższy, ale nie dostaniesz żadnych punktów.
Zupełnie inaczej sprawa wygląda, jeżeli wiesz, kto był kierowcą, który przekroczył prędkość i został namierzony przez fotoradar. Wówczas powinieneś przekazać straży gminnej jego dane, czyli wskazać sprawcę wykroczenia.
Zostanie on wezwany do siedziby straży i będzie musiał przyznać się do popełnienia wykroczenia lub zaprzeczyć i wskazać innego, potencjalnego sprawcę. Wówczas procedura zaczyna się od nowa.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl
Czytaj też:
Więcej w poradniku:
»
»