Wbrew temu, co może sądzą niektórzy, Dezerter, jeden z najważniejszych punkrockowych zespołów z korzeniami w latach 80., jest znany i ceniony nie tylko przez równolatków muzyków. Świadczą o tym koncerty, ale też fakt, że jeden z najważniejszych młodych artystów, raper Zdechły Osa, nagrał na swym pierwszym oficjalnym albumie „Spytaj milicjanta, on ci prawdę powie” i wykonuje nieśmiertelny hit Dezertera w finale koncertów.

Zbuntowany rap jest dziś bowiem tym, czym był dla pokoleń wychowanych w PRL Wojciecha Jaruzelskiego punk rock, grany głównie w Jarocinie. Skandal dał tam z kolegami w 1984 r. legendarny koncert, będący lekcją bezkompromisowości. Ci, którzy to widzieli, nie zapomną nigdy.

Czytaj więcej

Waters pisze do Zełenskiej słowami Putina. Pierwsza dama Ukrainy ripostuje ostro

Teraz zaś można liczyć, że płyta z tytułową kompozycją „Co będzie jutro?”, gdy znowu żyjemy w czasach wielkiej niepewności, wywoła zainteresowanie nie tylko w kręgu punkowych dinozaurów. Jest tego warta, ponieważ pomimo upływu lat muzyka i teksty Dezertera mają siłę bomby atomowej.

Dziś pewnie największy szok wywoła „Pałac” odnoszący się do Pałacu Kultury. Po 1989 r. stał się on symbolem wojny między radykalnymi dekomunizatorami a lewicą mającą sentyment do socjalnych rozwiązań PRL. A im bardziej pierwsi mówili, by budowlę zaplanowaną przez Stalina w sercu podbitej Warszawy zniszczyć, tym drudzy bardziej starali się jej bronić, również ze względu na działające tam instytucje kultury.

Po wielu latach doszło do tego, że Pałac z upiora socrealizmu dominującego nad Warszawą stał się urokliwym przykładem modernizmu w architekturze – z modnym barem Studio, kawiarnią Kulturalną i Teatrem Dramatycznym, gdzie dyrekcję objęła we wrześniu Monika Strzępka.

Tymczasem piosenka Dezertera przypomina, że Pałac to „Środek Europy przygnieciony / Pięścią komunizmu / (…) Antena rozgrzana do białości / Nadaje z maniacką zaciekłością”. Skandal śpiewa: „Pałac – z dumą mówią o nim / Pałac nowych możnowładców / Jak śmiesznie przy tym głazie / Wyglądasz – robotniczy darmozjadzie”. I nie ma wątpliwości, co zrobić. Deklaruje: „A ja stoję na dole pałacu / Z zadartą do góry głową / Podpalam z rozkoszą lont / I pragnę wysadzić go sobą”.

Czytaj więcej

The Weeknd przerwał koncert w Los Angeles po utracie głosu

Równie mocno brzmi bardzo współczesne „Zatańcz” z frazą „Zatańcz nad grobem Europy / Zatańcz na polu minowym”. A także „Postęp”: „Nowoczesna ludzkość zmęczona i chora / Człowiek przykuty do telewizora / (…) Taka sama przemoc, tylko inne sposoby / Z dżungli naturalnej do dżungli betonowej / Nowoczesny człowiek z komputerem w głowie”. Zwłaszcza ten komputer w ustach Skandala robi mocne wrażenie, bo przecież urządzenia, którymi dysponowali wtedy nasi koledzy zafascynowani elektroniką, były w porównaniu z dzisiejszą „elektroniczną dżunglą” niewinnymi zabawkami.

Nie skazywałbym na wyłącznie historyczny odbiór „Kolaboracji”. Słowa „Podpisz kartę deklaracji / Bo wysoka jest nagroda / Zdradź przyjaciół i zasady / Wyzbądź się sumienia / Propozycja jest ponętna / Na ile się wyceniasz?” – każdy zinterpretuje tak, jak chce.

Na pewno warto posłuchać, o czym jest „Polska złota młodzież”. Tytuł „Śmierdząca rzeczywistość” mówi sam za siebie, zaś kompozycja tytułowa to wyjątkowy przykład turpizmu i beznadziei, po którym trzeba w końcu wyjaśnić, jak było możliwe, że w kraju, gdzie panowała cenzura, udało się Dezerterowi zarejestrować absolutnie niecenzuralne nagrania.

W książeczce dołączonej do płyty zespół opisuje swoje wielokrotne perypetie, gdy dzięki przyjaciołom korzystał nielegalnie z profesjonalnych studiów nagraniowych. Kilka razy ograł komunistycznych nadzorców.

W 1986 r. nagrywał utwory do składanki „Jak punk to punk”. Dzięki pomocy realizatora Włodka Kowalczyka udało się zarejestrować na żywo osiem dodatkowych piosenek – właśnie poza zgodą i wiedzą cenzury.

Taśma leżała 36 lat pośród innych archiwaliów zespołu aż do dziś. „To ostatnia sesja ze Skandalem w roli naszego wokalisty” – piszą muzycy. Skandal nie poradził sobie z narkotykami. Zmarł 8 maja 1995 r. Przez ostatnie lata lansował w Polsce acid house. Teraz Dezerter przywrócił mu punkowy głos.