To pierwszy w Polsce festiwal grup zwanych tribute bands. O tym, że nie można lekceważyć muzyków, którzy składając hołd swoim idolom, kreują widowiska podobne do oryginalnych – świadczy choćby to, że Australian Pink Floyd przez trzy dekady sprzedali 4 miliony biletów. Ich klasę potwierdził David Gilmour, który zaprosił zespół, by uświetnił jego urodzinowe przyjęcie. Wiadomo, że najlepsza angielska grupa odtwarzająca The Beatles bierze za show równowartość 75 tys. zł. Australijscy Floydzi drożsi. To wieloosobowy skład dysponujący imponującą produkcją.

– Od 30 lat mieszkam w Wielkiej Brytanii i w ostatnim czasie liczba festiwali specjalizujących się w prezentowaniu tribute bandów wzrosła z kilku do kilkudziesięciu, a na największym bawi się 20 tys. fanów. To prężnie rozwijająca się branża – mówi Łukasz Drozdziel, pomysłodawca i organizator Undercover Festival, który przygotowuje też film dokumentalny. – Wiele z festiwali i zespołów przyjmuje ironiczne nazwy. Jest Glostonbury Budget w odróżnieniu oryginalnego Glastonbury czy wręcz Fake Festival.

Czytaj więcej

Fińska kapela Korpiklaani headlinerem festiwalu Rockowa Noc X Faine Misto w Rzeszowie

Nazwy wiele mówią o muzykach. Not The Rolling Stones noszą taką nazwę, ponieważ uważają, że trudno odróżnić oryginał od kopii. Wokalista, który wygląda jak syn Micka Jaggera, koleguje się ze swoim duchowym ojcem, tak jak gitarzysta z Keithem Richardsem. Przypomina go hedonistycznym stylem życia. Bywa, że o piątej nad ranem trzeba go odrywać od butelki. Z kolei odpowiednik Axla Rose’a z Guns 2 Roses bywa kapryśny.

– Muzycy przypominający światowe gwiazdy muszą też być znakomitymi artystami. Sami podkreślają, że nie udają idoli, składają im hołd.

Ich popularność bierze się stąd, że świat zawsze był teatrem, rock stał się zabawą, rośnie popularność talent shows, gdzie śpiewa się covery. Niektóre zespoły już nie istnieją, muzycy są skłóceni lub nie żyją, jak Freddie Mercury. Teraz Queen wspiera Adam Lambert wyłoniony w talent show. Bywa to lepsze od hologramów lub awatarów.

Ważne jest także to, że najsłynniejsze grupy decydują się na tournée rzadko i koncertują tylko w największych miastach. Jest nisza do zapełnienia w mniejszych ośrodkach. Potrzeby mają agencje eventowe, korporacje i biznesmeni.

Not The Rolling Stones, duchowy syn Jaggera

Not The Rolling Stones, duchowy syn Jaggera

Foto: materiały prasowe

Nie tylko David Gilmour wyraził swój zachwyt Australian Pink Floyd. Grupa Oasish, która zagra w Warszawie otwierała kiedyś show Oasis, zaś Coldplace wystąpił w teledysku Coldplay. Może korzystać z oryginalnych podkładów klawiszowych znanych z płyt grupy Chrisa Martina, zaś jej menedżer podziękował Coldplace za „machanie ich flagą”.

Także w Polsce powstają tribute bandy. Do Undercover Festival zgłosiła się Alcoholica oddająca hołd Metallice, ale program tegoroczny był już wypełniony i zagra za rok.

W Warszawie w sobotę wystąpią Absolute Bowie, Ed Sheeran Experience, Nirvana UK, Not The Rolling Stones i Guns 2 Roses, zaś w niedzielę Young Elton, Boot-Led Zeppelin, Oasish, Coldplace i QE2. Podobny festiwal w hiszpańskiej Marbei przyciągał ponad 2 tys. fanów co wieczór. W Warszawie odbędzie się w Zamku Ujazdowskim.