– To najwyższy wynik na całym świecie! Oczywiście niezależnie od kontynentu zaobserwować można trend polegający na tym, że w krajach rozwiniętych liczba osób blokujących reklamy jest stosunkowo wyższa, ale – dla porównania – średnia europejska wynosi jedynie 30 proc. – komentują autorzy raportu.
Liderami młodzi
51 proc. to dużo w porównaniu z poprzednimi badaniami obejmującymi to samo zjawisko, przeprowadzanymi przez inne firmy i instytucje. Z niedawno opublikowanej analizy IAB Polska wynikało, że odsetek internautów korzystających z takich rozwiązań rzeczywiście jest w naszym kraju wysoki i rośnie, ale sięga tylko 36 proc.
Z raportu wynika, że krajami, w których odsetek internautów blokujących reklamy jest wyższy od światowej średniej (wynosi 18 proc.), są m.in. Kanada (31 proc.), Czechy (26 proc.) i Australia (23 proc.).
Na drugim biegunie znajdują się natomiast Birma (1 proc.), RPA (7 proc.) i Korea Południowa (11 proc.).
Najpowszechniej ad-blocki stosowane są wśród użytkowników młodych. Wśród tych w wieku 16–24 i 25–34 lata odsetek sięga 20 proc. – podają autorzy raportu.
Nie dla śledzenia
To nie pierwsze badanie, z którego wynika, że zbyt liczne i nachalne reklamy w internecie nie podobają się użytkownikom. Także z badania domu mediowego MEC wynikało, że aż 74 proc. osób korzystających z oprogramowania blokującego reklamy jako główny powód podaje to, że ich denerwują (55 proc. deklaruje, że reklamy zasłaniają im treści w internecie, a 44 proc. – że przez nie powoli ładują się strony).
Z badania Connected Life wynika, że ludzie odczuwają dyskomfort także, gdy reklamy „śledzą ich" w internecie.
– Globalnie 30 proc. ludzi nie podoba się to, że marki podążają za nimi w sieci, by oferować reklamy bardziej adekwatne do ich potrzeb. Tylko 13 proc. uważa, że reklamy skrojone na miarę to dobry pomysł – komentują badacze.
Ich zdaniem fakt, że odsetek osób odrzucających reklamy rośnie w krajach rozwiniętych, wskazuje na to, że niechęć ludzi zwiększa się wraz z doświadczeniem, jakie zbierają w tym zakresie.
Pokojowe metody
Choć metody walki z ad-blockami obierane przez wydawców internetowych na świecie bywają różne, branżowa organizacja IAB namawia ich, by wraz z reklamodawcami szukali raczej pokojowych rozwiązań i po prostu lepiej dopasowywali reklamy do potrzeb ludzi.
Z wrześniowych badań IAB Polska wynikało, że 78 proc. polskich użytkowników ad-blocków dopuszcza na różne sposoby komunikacje marketingową.
Jedna trzecia z nich nie korzysta z blokad we wszystkich używanych przeglądarkach, połowa nie blokuje wszystkich stron WWW, 38 proc. wyłącza ad-blocka, gdy zostanie o to poproszona przez witrynę, a 27 proc. – włącza wybrane strony na tzw. białe listy (czyli wyłącza je spod działania blokad). To wskazuje, że z ad-blockami można wygrać.
Opinia
Włodzimierz Schmidt, prezes IAB Polska
Informacja o badaniu Kantar TNS, według którego dramatycznie rośnie liczba Polaków blokujących reklamy, nie znajduje potwierdzenia w wynikach badania IAB Polska z kwietnia. Ta rozbieżność budzi duże wątpliwości. Nie zmienia to faktu, że problem blokowania reklam – dotykający wydawców, reklamodawców i podmioty pośredniczące – pośrednio stanowi zagrożenie dla całego cyfrowego ekosystemu. Zdaniem 44 proc. osób blokujących reklamy i 43 proc. niekorzystających z adblocków ograniczenie lub eliminacja reklam poprawi dostęp do interesujących treści. Jest to rozumowanie z gruntu błędne, ponieważ to głównie z wpływów reklamowych wydawcy finansują kreację nowych, wartościowych treści o charakterze informacyjnym, edukacyjnym czy rozrywkowym. Analiza wyników badania IAB Polska pozwoliła nam na zaplanowanie inicjatyw i działań, w efekcie których trend rosnącej popularności tego zjawiska może się w niedalekiej przyszłości odwrócić.