Amerykańska firma Match.com podała statystyki z których wynika, że co roku walentynki świętuje większy odsetek par, które nie poznały się w barze, na studiach czy w pracy, lecz przez Internet.
Blisko 40 z 54 mln singli w St. Zjednoczonych zarejestrowanych jest na najpopularniejszych serwisach randkowych.
Średnio na randkowaniu online spędzają 12 godzin w ciągu tygodnia. W Stanach Zjednoczonych z analityki Big Data do odszukania swojej drugiej połówki regularnie korzysta 1 na 18 dorosłych osób.
Match.com, wykorzystuje wielkie zbiory danych do parowania ze sobą szukających miłości użytkowników. Proces ten jest możliwy dzięki analizie profili behawioralnych osób zarejestrowanych w serwisie.
Rynek aplikacji i serwisów odpowiedzialnych za randkowanie online z upływem 2016 roku przekroczył poziom 2,3 mld dolarów.
Największym graczem na rynku randkowych aplikacji jest Tinder z bazą ponad 100 mln użytkowników. Dobrze radzą sobie również klasyczne portale.
W Polsce dominuje Sympatia.pl z ponad 4,7 mln użytkownikami. Według badania Megapanel PBI/Gemius z grudnia 2015 roku serwis miesięcznie odwiedza 1,1 mln internautów.
Zagraniczna platforma eHarmony.com. zebrała ponad 4 Terabajty informacji o zakochanych (nie wliczając w to zdjęć), które odpowiednio przetwarza i wykorzystuje do łączenia ludzi. Średnio 542 użytkowników eHarmony bierze ślub każdego dnia, a ponad 565 tysięcy par pozostaje w związkach małżeńskich od momentu poznania się na portalu. Dzięki analityce danych oraz algorytmom typu „compatibility matching” serwis chwali się, że znalezienie idealnego partnera zajmuje tu mniej niż 12 godzin.
– Użytkownicy zarejestrowani na Match.com zaznaczają listę preferowanych cech, których oczekują od przyszłego kandydata. Gdy jednak popatrzymy, z kim faktycznie rozmawiają na portalu, to okazuje się, że łamią swoje wybory i zasady. Przykładowo – na liście zaznaczyli atrybut “pieniądze” jako ważną cechę ich przyszłego partnera, ale w rzeczywistości wymieniają wiadomości z domorosłymi artystami czy gitarzystami basowymi - twierdzi Amarnath Thombre, dyrektor zarządzający w Match.com
Według Thombrela, deklarować i zaznaczać to jedno, a wybierać – to drugie. Wolności i nieracjonalnego zachowania nie da się zawrzeć w algorytmie.
Match.com, analizując działania swoich użytkowników w raporcie „Singles in America”, zwraca uwagę na trzy zachowania, które podnoszą szansę na drugą randkę.
Zaproszenie kogoś na sushi – podnosi szansę na drugą randkę o 170 proc. Rozbawienie kogoś podczas rozmowy, skutkujące reakcjami typu „LOL” czy „haha” – to wzrost szans na spotkanie z tą osobą o 255 proc.
Nie wolno natomiast pozwolić na przestoje w komunikacji. Statystyczny mężczyzna na Match.com czeka średnio 11 dni na wiadomość zwrotną od partnerki. Natomiast statystyczna kobieta czeka raptem tydzień. Jeśli odpowiedź nie nadchodzi – obie płci rozpoczynają miłosne łowy na nowo.
Według raportu badaczy danych z Uniwersytetu w Berkeley, 60 proc. osób randkujących online kłamie o ich wadze, 48 proc. dodaje sobie kilka centymetrów do wzrostu, a 19 proc. podaje nieprawdziwe informacje o wieku. Kłamiemy również w kwestii naszych przychodów (podając z reguły pensję o 20 proc. wyższą niż faktycznie jest) czy zamieszczając stare zdjęcia, na których jesteśmy młodsi, szczuplejsi i piękniejsi.
na podstawie materiałów prasowych Cloud Technologies