Reklama

Ostrożnie z rewolucjami

Czy film „Stowarzyszenie umarłych poetów” odniósłby taki sukces, gdyby jego akcja rozgrywała się w naszych czasach? Czy bunt młodych bohaterów przeciwko zastanym normom nie raziłby sztucznością?
Bronisław Wildstein, Śmieszna dwuznaczność świata, który oszalał Fronda, Warszawa 2009

Bronisław Wildstein, Śmieszna dwuznaczność świata, który oszalał Fronda, Warszawa 2009

Foto: Rzeczpospolita

I czy po rewolcie '68 roku, która obaliła wszelkie tabu, jakikolwiek bunt w ogóle jest potrzebny? Do zadania sobie tych pytań skłonił mnie krótki esej Bronisława Wildsteina „Ostrożnie z podręcznikami” na temat słynnego filmu Petera Weira.

Zawsze lubiłam tę opowieść o niepokornym, pełnym zapału nauczycielu, który usiłuje wyzwolić w uczniach autentyzm i nauczyć ich myślenia. Nigdy jednak głębiej się nad nim nie zastanawiałam. Ujmowała mnie sama historia rozgrywająca się na przełomie lat 50. i 60. w prywatnej amerykańskiej szkole średniej i jej wiktoriańska atmosfera. Ale eseje naszego redakcyjnego kolegi zebrane w książce „Śmieszna dwuznaczność świata, który oszalał” takie właśnie są – skłaniają do refleksji. Pokazują też świat pod takim kątem, pod jakim zwykle na niego nie patrzymy.

Wildstein, choć większości czytelników naszej gazety kojarzy się zapewne przede wszystkim z wnikliwymi analizami politycznymi, tym razem pokazuje inną twarz – uważnego obserwatora i komentatora współczesnej kultury. Jego erudycja budzi zazdrość. A ponieważ – na co zwrócił już uwagę filozof Dariusz Karłowicz – nasz kolega ma „dar odkrywania podskórnych powiązań, zaskakujących ewolucji i ciągów przyczyn”, opisywane przez niego dzieła sztuki czy to filmowej, literackiej czy plastycznej stają się początkiem wycieczki poprzez formy, gatunki i idee.

Bronisław Wildstein nie udaje bezstronnego widza – wyraźnie bliższy jest mu tradycyjny porządek. Nie ukrywa sceptycyzmu wobec „śmiesznej dwuznaczności” ponowoczesnego świata. Widzi jego niekonsekwencje, zatracanie się w coraz nowych utopiach, bezładną szamotaninę. Widzi też niebezpieczeństwa, do jakich one prowadzą.

A wracając do pytań o bunt, to w „Śmiesznej dwuznaczności świata” znajdziemy oczywiście na nie odpowiedź. „Rytuał buntu stał się obowiązkowym gestem inicjacji, kulturowy »nonkonformizm« stał się najbardziej stadnym konformistycznym zachowaniem” – pisze w innym eseju zatytułowanym „Giovinezza” (to pieśń włoskich faszystów, w takt której – jak zauważa autor – rozpoczął się XX wiek: „najkoszmarniejszy wiek historii ludzkości, który jest wiekiem młodości i rewolucji”).

Reklama
Reklama

[i]Bronisław Wildstein, Śmieszna dwuznaczność świata, który oszalałFronda, Warszawa 2009[/i]

Literatura
Laureat Pulitzera'25: rozliczenie z Ameryką z Trumpem w tle
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Literatura
Gustaw Herling-Grudziński krytycznie o Mrożku, Wajdzie i Wałęsie
Literatura
Czego nie chciał opowiedzieć Milan Kundera
Literatura
Platon, Hemingway i Szekspir wyrzucani z listy lektur w USA
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama