Reklama

Studenckie życie w Holandii to nie tylko wolna miłość i legalne używki

Beata Chomątowska stworzyła wciągającą opowieść o stypendialnych wyjazdach na Zachód z lat 90., zanim stały się powszechne - pisze Marcin Kube.
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie. Beata Chomątowska, Czarne, Wołowiec 2013

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie. Beata Chomątowska, Czarne, Wołowiec 2013

Foto: materiały prasowe

Dzisiaj wyjazd na roczną wymianę studencką do Europy Zachodniej nie jest niczym nadzwyczajnym. Jednak jeszcze w latach 90. był rzadkością i wyzwaniem. „Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie" jest właśnie zapisem takiego doświadczenia.

Zobacz na Empik.rp.pl

Beata Chomątowska, do niedawna dziennikarka „Rz", autorka wydanej w 2012 r. „Stacji Muranów", ciekawej i wnikliwej monografii warszawskiej dzielnicy, tym razem opublikowała książkę bardziej osobistą. Ciężko ocenić, ile jest tu fikcji. Zdaje się, że mniej więcej tyle, by nie stoczyć się w ekshibicjonizm. Bohaterką jest bowiem Beata, polska studentka ekonomii z dobrego krakowskiego domu interesująca się kulturą. Wypisz wymaluj autorka, która identyczną podróż odbyła za młodu. Chomątowska miesza wspomnienie z fikcją i nie musi się tłumaczyć, które rzeczy zdarzyły się naprawdę, a które tylko na papierze. Takie są przywileje literatury. Już okładka książki, stylizowana na zeszyt z szarego papieru, sugeruje, że autorka sfabularyzowała swój dziennik i przycięła do powieściowych ram.

W „Prawdziwych przyjaciołach..." uderza ogromna liczba szczegółów i detalicznie nakreślone tło podróży. Jesteśmy zasypywani faktografią: markami piwa, gatunkami sera, nazwami lokali, a nawet barwami klubów sportowych. Trudno to wszystko spamiętać i się nie pogubić. Ten gąszcz detali pozwala niemal fizycznie znaleźć się w Bredzie, razem z bohaterami w knajpie De Boulevaard. Mnogość spostrzeżeń kulturoznawczych i dygresji historycznych sprawia, że książkę można traktować jako kompendium wiedzy o Holandii, mierzącą się ze stereotypami i banałami na temat kraju tulipanów i coffee shopów.

Bardzo dobrze wypadają ironiczne obserwacje poczynione na obczyźnie, jak choćby historia rodaka autorki – Marcina, który tęskni za „polskimi tyłeczkami". Ta tęsknota prowadzi go na patriotyczny wieczór, gdzie – jakżeby inaczej – upija się z rodakami.?W tle dokonuje się przemiana bohaterki. Pochopnie przepuszcza stypendium, więc musi zacząć pracę. Z cwanej, roszczeniowej Polki zamienia się w pracowitą dziewczynę, szorującą holenderskie mieszkania. Jej anarchizujące nastawienie łagodnieje w zderzeniu z trudami zagranicznego życia i samotnością. Z coraz większym dystansem i zażenowaniem obserwuje rodaków, którzy zachowują się podobnie jak ona sama na początku wyprawy.

Reklama
Reklama
Literatura
Laureat Pulitzera'25: rozliczenie z Ameryką z Trumpem w tle
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Literatura
Gustaw Herling-Grudziński krytycznie o Mrożku, Wajdzie i Wałęsie
Literatura
Czego nie chciał opowiedzieć Milan Kundera
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Literatura
Platon, Hemingway i Szekspir wyrzucani z listy lektur w USA
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama