Hodowca jadowitych pająków ptaszników z Krakowa dostarcza je listem priorytetowym (cena ok. 8 zł) lub paczką priorytetową (ok. 11 zł). „Wysyłałem już pająki do Gdańska czy Szczecina, w dodatku zimą, i wszystkie przeżyły" – chwali się w e-mailu podpisanym „Marek".
W paczkach zdarzają się żółwie i węże. W marcu dwa gady, które wypełzły z przesyłki w pociągu relacji Gdynia – Zakopane, spowodowały wstrzymanie ruchu kolejowego. Węże schwytano w Iławie, przewieziono radiowozem do Barczewa, a potem przekazano Towarzystwu Zoologicznemu w Olsztynie. Adresatem paczki był mieszkaniec Nowego Sącza.
Ewa Rudzińska z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals oburza się: – Pewien pan, który chciał wziąć od nas bezdomnego kotka, zapytał, czy możemy przesłać go pocztą, żeby było szybciej.
Towarzystwo dostaje również sygnały o króliczkach w paczkach. Także na forach internetowych nie brakuje wpisów w rodzaju: „udało mi się znaleźć oddział poczty, który przyjął królika bez problemów".
Nie wszystkie takie historie kończą się happy endem. W 2004 r. podróży nie przeżył wysłany w paczce szczeniak. Lekarze z Katowic, którzy go kupili, a potem rozmyślili się i odesłali do Torunia, napisali na przesyłce: „uwaga, pies!". Ktoś na poczcie ją przyjął.
Tylko pszczoły i ptaki
Tymczasem przepisy mówią jasno: żywych zwierząt – poza ściśle określonymi wyjątkami – poczta przyjmować nie powinna. Te wyjątki to – zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury w sprawie warunków wykonywania powszechnych usług pocztowych z 2004 r. – pszczoły oraz ptaki domowe i ozdobne. Natomiast za granicę – zgodnie ze światową konwencją pocztową – można wysyłać tylko pszczoły, pijawki, jedwabniki i niektóre owady.
Dlaczego więc do paczek trafiają także inne zwierzęta? Zdaniem rzecznika Poczty Polskiej Zbigniewa Baranowskiego zdarza się tak, gdy firma nie wie, co zawiera paczka. – To nadawca musi podać informacje i przygotować przesyłkę. Jeśli mamy wiedzę o niezgodnej z prawem zawartości, odmawiamy realizacji usługi – zapewnia.
Przepisy ściśle określają, w jakich warunkach mogą być przesyłane pszczoły i ptaki. Najważniejsze, by zapewnić im warunki do życia i poinformować pocztowców o zawartości przesyłki. – Opakowanie musi uniemożliwiać przypadkowe wysunięcie się jakiejkolwiek części zwierzęcia na zewnątrz, a spód przesyłki nadawca musi wyłożyć materiałem chłonącym wilgoć – wylicza Baranowski.
– Przesyłanie pszczół pocztą jest powszechne – mówi Wiesław Kamiński z Międzylesia (Dolnośląskie), właściciel 35 uli. – W tym roku zamówiłem w ten sposób dziesięć matek. Ale hodowcy nie wysyłają ich w zamkniętym kartonie, tylko w czymś w rodzaju klatki. Zwykle są przez pocztę natychmiast informowani, iż pszczoły nadeszły specjalną przesyłką.
A gdyby ktoś chciał legalnie przesłać inne zwierzę? Może skorzystać z usługi Poczteksu na Dziś – ale tylko w ramach tego samego miasta. Przesyłka zostanie zabrana od nadawcy i doręczona do drzwi adresata tego samego dnia. Mogą się w niej znaleźć np. ptaki, psy, koty, króliki czy chomiki. – Pod warunkiem że mają zapewnione warunki gwarantujące bezpieczny transport dla danego gatunku – podkreśla rzecznik Poczty Polskiej.
Najlżejsza taka przesyłka (do 0,5 kg) kosztuje 18 zł. Trzeba także kupić na poczcie specjalne opakowanie.
Takich usług nie oferują firmy kurierskie. – Wysyłanie zwierząt tą drogą to jakieś potworne pomysły – ocenia Aneta Gasparska z DPD Polska.
Kary za znęcanie się
– Chcielibyśmy, aby przesyłanie jakichkolwiek żywych stworzeń pocztą było zakazane – mówi Rudzińska. I wyjaśnia: – Ustawa o ochronie zwierząt zabrania przecież znęcania się nad nimi. A tym jest na pewno transport w fatalnych warunkach.
Za znęcanie się nad czworonogami grożą dwa lata więzienia. Po przyjętej przez Sejm 18 sierpnia nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt od 1 stycznia 2012 r. maksymalna kara wzrośnie do trzech lat.
– Ktoś musi jednak najpierw zareagować, np. zawiadomić policję – podkreśla Rudzińska.
Tymczasem do policji takie zgłoszenia trafiają rzadko. – Nie pamiętam ani jednej sprawy dotyczącej wysyłania zwierzęcia pocztą – mówi Anna Zbroja z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej w Krakowie. – Przesyłania jadowitych pająków nikt nam nie zgłosił.
