Nie mam ideału teatru. (…) Wiem tylko jedno, że w mojej świadomości teatr, podobnie zresztą jak malarstwo i muzyka, należy w doświadczeniu ludzkim do domeny sacrum. A skoro tak jest, to dla mnie teatr na jednym swoim biegunie jest cyrkiem, zaś na drugim – liturgią” – wyjaśniał artysta w jednym z wywiadów.

Urodzony w Krakowie Jerzy Nowosielski (1923-2011) wyposażony został w bogactwo dziedzictwa kulturowego za sprawą matki - Polki pochodzenia austriackiego wyznania rzymsko-katolickiego i ojca – Łemka związanego z cerkwią greko-katolicką. Na początku lat 40. przebywał kilka miesięcy w prawosławnej Ławrze św. Jana Chrzciciela pod Lwowem, gdzie malował ikony. „Ja w swoje świadome malarstwo wkroczyłem dwojgiem drzwi: jedne to była świadomość malarstwa nowoczesnego, drugie – świadomość ikony, filozofii i teologii ikony” – powiedział w jednym z wywiadów.

W 1956 roku reprezentował sztukę polską na 28. Biennale Sztuki w Wenecji, trzy lata później na Biennale w Sao Paulo. Jego obraz „Wiolonczelista” (1959) został wytypowany do nagrody Guggenheima i pokazany w Nowym Jorku w 1960 roku. Artysta uczestniczył w blisko stu wystawach indywidualnych, ponad 250 zbiorowych w Polsce i zagranicą. Namalował około dwóch tysięcy obrazów i kilka tysięcy rysunków. Pracował nie na sztaludze, a na stole. Był tytanem pracy – codziennie o szóstej rano rozpoczynał malowanie, które było dla niego czynnością techniczną – gdy rozpoczynał wiedział, jak obraz ma wyglądać. Lubił zmienność – zarówno jeśli chodzi o formę jak i o temat.

Czytaj więcej

Na zesłaniu. Nowe polskie muzea

„Sztuka Nowosielskiego może być postrzegana jako teatr, jako wielkie theatrum życia, pasjonujące theatrum sztuki, jako theatrum sacrum i profanum czy jako porywające theatrum liturgii. Na twórczość Nowosielskiego składa się obszerna kolekcja motywów, tematów, aktorów – postaci jego obrazów, przedmiotów – rekwizytów, pejzaży, widoków, które pełnią funkcję scenografii w jego teatrze” – napisał w katalogu wystawy jej kurator, Andrzej Szczepaniak.

Pierwsza część ekspozycja, prezentowana premierowo, to przestrzeń przypominająca wnętrze pracowni artysty w jego domu przy ul. Narzymskiego w Krakowie, z elementami wyposażenia. To malowane przez artystę szafy, szafki z umieszczonymi na nich takimi przedmiotami jak lustro czy makiety statków, stół. Na ścianach obrazy i krzyż. Punktowe oświetlenie tworzy klimat prywatności wskazując też najistotniejsze elementy pracowni.

Z kolei zaimprowizowanej przestrzeni teatralnej, oddzielonej kotarą, powstała scena prezentująca scenografię zaprojektowaną przez Nowosielskiego w 1958 r. do „Krzesiwa” wg baśni Andersena dla Teatru Lalek „Pinokio” w Łodzi. Do spektaklu w reżyserii Jana Wroniszewskiego muzykę skomponował Krzysztof Penderecki.

Nowosielski uważał, że dekoracja na scenie teatru lalkowego powinna sprawiać wrażenie niekompletnej, a najważniejszym elementem przedstawienia powinny być lalki. I tak też jest w przypadku „Krzesiwa”. Artysta potraktował lalki zgodnie z charakterem każdej postaci, uwydatniając cechy szczególne – duże nosy, wydatne brzuchy, pociągłe i kwadratowe twarze. Sylwetki oświetlone barwnymi snopami światła reflektorów – ożywają.

Trzecią część prezentacji stanowi kilkadziesiąt obrazów z lat 1954 – 1996. Większość z nich ułożona została w trzy kompozycje: ikonostasowe collage’e stworzone z pejzaży, portretów, martwych natur, abstrakcji. Jedną z kompozycji spaja motyw kobiecej postaci, dwa największe organizują barwy – ciepłe i zimne.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

– Nowosielski był wielkim mistykiem. Ta wystawa jest, myślę, też trochę mistyczna. Nie polega tylko i wyłącznie na oglądaniu każdego obrazu oddzielnie, dlatego z premedytacją nie podpisywaliśmy oddzielnie obrazów – wyjaśniał w czasie otwarcia sopockiej wystawy Andrzej Starmach.

Czytaj więcej

Kiepski portret trzydziestolatków

To właśnie z jego kolekcji (posiadanej wspólnie z żoną) pochodzą wszystkie dzieła, meble i przedmioty znajdujące się na wystawie. Starmach poznał uznanego już artystę Jerzego Nowosielskiego w 1973 roku, gdy był studentem pierwszego roku historii sztuki. Jak ujawnił przed laty, pierwszym obrazem Nowosielskiego, który znalazł się w jego domu, był akt kobiety przekrojonej na pół na krawędzi obrazu, a z drugiej strony - fragment purpurowego prostokąta. Pionowe czarne płótno z 1970 r., nazwane przez właściciela „Aktem z szafą”, wisiało w jego domu 20 lat.

- Bywał wtedy u nas w domu ojciec Tomasz, duszpasterz akademicki od dominikanów. Wielokrotnie ten obraz oglądał i kiedyś powiedział, a wcale nie żartował: „To jest akt, który mógłbym powiesić w kaplicy” – wyjaśniał Starmach.

Oficjalnie z malarzem współpracował od 1989 roku, kiedy Starmach otworzył galerię. Dzięki niemu w listopadzie 2000 roku, Nowosielski pojawił się na krajowej aukcji jako pierwszy powojenny malarz. Jego obraz sprzedano za 100 tysięcy zł. Dwa lata później „Pływaczka” osiągnęła na aukcji cenę 171 tys. zł – najwyższą wówczas w Polsce cenę za obraz żyjącego artysty.

Po śmierci malarza, Starmach stał się jego spadkobiercą, a także prezesem Fundacji Nowosielskich. Po śmierci artysty mówił w jednym z wywiadów: „Dla mnie Nowosielski był przyjacielem, mentorem. Każdy jego obraz był ikoną, bez względu na to, czy był malowany jako ikona w tym dosłownym znaczeniu i miał być przeznaczony do kultu, czy był abstrakcją, aktem czy pejzażem, zawsze był przez niego traktowany jak ikona i tak też był malowany".

Dzieła Nowosielskiego znajdują się również w świątyniach prawosławnych, grekokatolickich, a także rzymsko-katolickich. Ale jego sztuka wzbudzała nie tylko zachwyty. Realizacje bywały odrzucane przez wiernych jako niezrozumiałe i zbyt nowoczesne - tak było w Klejnikach czy Orzeszkowie koło Hajnówki.

Malarz zrealizował też swoje twórcze marzenie – zaprojektował cerkiew począwszy od architektury poprzez polichromie, a skończywszy na meblach tak, by powstała jednorodna całość. Ukończoną w 1997 r. świątynię można w Białym Borze koło Koszalina.

Świetna wystawa „Theatrum Jerzego Nowosielskiego” potrwa do 20 lutego.