Do Oasis należały lata 90. w muzyce brytyjskiej. Bracia Noel i Liam Gallagherowie sprawiali, że młodzi muzycy i słuchacze znowu zaczęli szukać inspiracji w The Beatles.
Jednak na zbyt dosłownych podobieństwach, by nie powiedzieć plagiatach, daleko zajść się nie da. Dlatego po pierwszych sukcesach zdarzały się także porażki, głównie w Stanach Zjednoczonych. A bez powodzenia w Ameryce trudno dziś mówić o statusie światowej gwiazdy.
Najnowszy album „Dig Your Soul” również tego Oasis nie zagwarantuje. Utwierdzi raczej w przekonaniu, że Gallagherowie są epigonami Lennona i McCartneya, którzy nie wiedzą, co zrobić z własną przyszłością.
Zasada, że tylko co druga płyta Anglików jest udana, przeniosła się bowiem także na piosenki. „Bag It Up” rozpoczyna album z biglem, przebojowo.
Trudno jednak nie zauważyć, że do zagrywek gitarowych w stylu The Beatles grupa dołożyła również brzmienie perkusji Zaka Starkeya, syna Ringo Starra, grającego podobnie jak ojciec. Świetnie bębni w „The Turning”, ale jego koledzy się nie popisali – piosenka jest znakomita, jednak już się mówi o plagiacie „Devil Woman” Cliffa Richarda. Nieładnie, tym bardziej że Oasis mieli już podobne afery i musieli płacić odszkodowania, m.in. 500 tys. dolarów grupie New Seekers za to, że w przeboju „Shakermaker” skopiowali jej piosenkę „Like to Teach”.
W „The Turning” zwracają uwagę podobieństwa do stylistyki The Doors, zwłaszcza w partiach instrumentów klawiszowych. W „Waiting for the Rapture” dotyczy to już także sekcji rytmicznej i śpiewu. Podobać się może „The Shock of The Lighting”, przypominające najwcześniejsze dokonania Gallagherów, a także lennonowska ballada „I’m Outta Time” z partią melotronu.
Ale w „High Horse Lady” trudno mówić o inspiracji, to po prostu echo „Give Peace a Chance” Lennona. Z kolei w „To Be Where There’s Life” pojawiają się motywy indyjskiego sitaru wywołujące wspomnienia dokonań Harrisona. I tym razem oryginał jest o niebo lepszy. Najbardziej irytuje „The Nature of Reality”, koszmarna próba połączenia brzmień The Beatles i T Rex.
W świetle tego nowych znaczeń nabiera fakt pobicia Noela Gallaghera przez fana Oasis podczas koncertu. Potępiam ten rodzaj wyrażania krytyki, ale może zdenerwowała go nowa płyta. Mnie też.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
j.cieslak@rp.pl