[link=http://www.rp.pl/galeria/2,1,331485.html]Obejrzyj zdjęcia[/link]

Dziś pięciu uczestników biegu z bykami odniosło lekkie obrażenia. Jak powiedział rzecznik szpitala Navarra, Javier Sesma, uczetnicy gonitwy ku czci św. Fermina nabawili się jedynie kilku guzów i siniaków.

850-metrową trasę wąskimi uliczkami starej Pampeluny sześć byków do walk pokonało w 2 minuty i 20 sekund; jest to bardzo szybko jak na standardy fiesty św. Fermina - pisze agencja Associated Press.

W sumie w ramach fiesty odbywa się osiem gonitw.

Gonitwy organizowane są co roku w lipcu. Każdego ranka sześć byków biegnie z zagrody ku arenie, na której tego samego dnia wieczorem zwierzęta giną w walce z toreadorem. Przed bykami biegną mężczyźni żądni wrażeń, którzy do obrony przed zwierzętami mogą mieć tylko zrolowaną gazetę.

Z roku na rok na gonitwy przybywa coraz więcej turystów z zagranicy.

Rośnie też liczba protestujących przeciwko tym brutalnym zabawom. W przeddzień rozpoczęcia tegorocznego festiwalu w Pampelunie protestowały setki osób. Umazani symboliczną krwią głównie młodzi ludzie zorganizowali happening na głównym placu miasta, protestując przeciwko walkom i gonitwom byków.

W tym samym czasie w Barcelonie trwały protesty przeciw korridzie. Podczas walki jednego ze słynnych matadorów Jose Tomasa demonstrujący prezentowali plakaty z napisami "Narodowa hańba" i "Jose, torturuj i zabij się sam".

Według badań, ponad 70 procent Hiszpanów deklaruje obojętność lub niechęć wobec walk z bykami. Według protestujących, wmawianie turystom, że jest to narodowy sport Hiszpanii służy tylko wyciąganiu pieniędzy od obcokrajowców.

[ramka] Od 1911 roku, kiedy rozpoczęto prowadzenie statystyk, w biegach z bykami śmierć poniosło 14 osób. Fiesta ku czci św. Fermina to nieustanne zabawy, parady, koncerty i tańce, ale gonitwy byków i ludzi są najważniejszą atrakcją. Zostały rozsławione w świecie dzięki wydanej w 1926 roku powieści Ernesta Hemingwaya "Słońce też wschodzi".[/ramka]