Oczywiście nadal pamiętają o najmłodszych Nasza Księgarnia, Ezop czy Zielona Sowa, ale obok nich pojawiły się też w ostatniej dekadzie wydawnictwa małe, wręcz niszowe, prowadzone na ogół przez młode, ambitne mamy, które założyły swoje oficyny w odpowiedzi na pewne braki na rynku i zalew lektury disnejopodobnej. To one nadają ton i wyznaczają kierunek rozwoju współczesnej polskiej książki dziecięcej. Wydawnictwa takie jak Muchomor, Wytwórnia, Dwie Siostry, Hokus-Pokus, potem Format, Klucz, Literatura, Bajka, hipopotam studio, Czerwony Konik, a także Zakamarki i EneDueRabe sprowadzające do nas literaturę szwedzką, postawiły na ilustrację i piękną oprawę graficzną wykonywaną przez artystów. Mają też dobrych, najczęściej rodzimych autorów. Nic dziwnego, że zaczęły osiągać sukcesy na różnego rodzaju targach (w tym tych najważniejszych, bolońskich) i konkursach.

Konkursy na najlepsze książki dla dzieci i młodzieży są niezłym przewodnikiem dla zainteresowanych nowościami. Książkę roku wybiera m.in. Polska Sekcja IBBY (International Board on Books for Young People, organizacja non profit zajmująca się literaturą dziecięcą i przyznająca co dwa lata autorom i ilustratorom Medal im. Hansa Christiana Andersena, zwany małym Noblem). Polska sekcja od ponad 20 lat w grudniu nagradza najlepsze na rodzimym rynku pozycje dla dzieci. Jury wybiera z blisko 200 tytułów, a nagrody przyznawane są dwie – za książkę dla dzieci i za książkę dla młodzieży. W pierwszej i drugiej kategorii najpierw są nominacje, przynajmniej 12. Potem prócz nagród głównych przyznawane są wyróżnienia, a także medale i wpis na honorową listę IBBY za całokształt twórczości. Poza tym Polska Sekcja IBBY organizuje konkurs pod hasłem „Dziecięcy bestseller roku", zwany też Nagrodą Donga. Obraduje tu niezależnie dziecięce (!) jury. W tym roku Dong przypadł „Jaśkom" Jeana-Philippe'a Arrou-Vignoda (wyd. Znak). O laureatach IBBY można czytać na stronie www.ibby.pl.

Od dwóch lat jest też w Polsce rozstrzygany Konkurs im. Astrid Lindgren na najlepszą polską współczesną książkę dla dzieci i młodzieży. Odbywa się pod auspicjami Fundacji ABC XXI Cała Polska Czyta Dzieciom (i nie ma nic wspólnego z międzynarodowym konkursem imienia tej samej autorki odbywającym się w Szwecji). Jego idea jest dość prosta: przez cały rok należy nadsyłać propozycje bajek, opowieści, wierszy dla dzieci i młodzieży w trzech grupach wiekowych. Ocenia je specjalne jury (m.in. prof. Joanna Papuzińska), a nagrodą, oprócz gratyfikacji finansowej, jest publikacja i rozpowszechnienie książek przez wydawnictwa współpracujące z konkursem.

W ubiegłym roku ze specjalnym programem edukacyjnym i konkursem „Przecinek i kropka" ruszyła sieć salonów Empik. Najlepszą i najpiękniej wydaną książkę dla dzieci w wieku od pięciu do ośmiu lat wybierają czytelnicy, głosując przez Internet. W pierwszej edycji wybrali opowiastkę „Co za szczęście! Co za pech!" Thomasa Hallinga z ilustracjami Evy Eriksson (Wydawnictwo EneDueRabe).

Według danych branżowego dwutygodnika „Biblioteka Analiz" literatura dziecięca (bez książki szkolnej) ma dziś na rynku książki w Polsce około 8-proc. udział w sprzedaży, a wartość tej sprzedaży przekracza rocznie 200 mln zł. Nie są to oczywiście jakieś oszałamiające dane, ale rynek ten wykazuje z roku na rok tendencję zwyżkową. W dużych, niewyspecjalizowanych dotąd w literaturze dziecięcej wydawnictwach (np. W.A.B.) powstają sekcje zajmujące się tylko młodym odbiorcą. Stary krakus Znak stworzył wręcz podwydawnictwo o „klawiaturowej" nazwie Emotikon rodem z esemesów i Internetu.

Wydawców do wchodzenia w ten segment zachęcają zapewne sukcesy bestsellerów, takich jak „Harry Potter", „Mikołajek" czy wampirza saga Stephenie Meyer. Wszyscy podkreślają jednak, że rynek jest nieprzewidywalny i kapryśny. Dziś modne są kryminały i powieści grozy, nikt jednak nie będzie zaskoczony, jeśli jutro dziecięce regały zdominują wesołe obyczajówki. Warunki dyktują czytelnicy.