* * * * *
Jessie Ware,
„Devotion"
,
Jessie Ware,
„Devotion"
,
Universal Music Polska
„Devotion" należy z całą pewnością do XXI w., rozsądnie czerpiąc z tego, co już w muzyce było, zwłaszcza w latach 80. 27-letnia Brytyjka nadaje jednak swoim piosenkom indywidualny szlif, mieszając elektronikę, soul, R&B, klasyczny pop i okraszając je całkiem sensownymi tekstami. Jessie Ware nie wzięła się nagle i znikąd. Choć nieśmiałość długo blokowała jej solowe występy, dała się przekonać do śpiewania w chórkach u Jacka Penate'a, a przed swoją debiutancką płytą była już dobrze znana na scenie klubowej, głównie dzięki współpracy z SBTRKT.
Jessie często porównywana jest do Sade i trudno od tego skojarzenia uciec. Sama zresztą mówi, że inspiruje ją właśnie muzyka Sade, Grace Jones czy Prince'a. I to słychać w jej piosenkach bardzo wyraźnie. Przenosi wpływy swoich ulubionych wykonawców do roku 2012. Nowoczesność w wykonaniu Jessie Ware to na szczęście nie postawiony na głowie produkcyjny twór. To bardzo przemyślane, perfekcyjnie wyprodukowane i dopracowane muzyczne perełki, jak choćby „Running" czy „Wildest Moments". To muzyka raczej nocna niż dzienna. Taka, w którą można zapaść się jak w miękki plusz, w czym pomaga zamglony wokal Jessie. Choć kilka bardziej imprezowych smaczków też tam znajdziemy. Całość jest jednak utrzymana bardziej w klimacie sensualnym niż w epatujących tandetną seksualnością współczesnych gwiazdkach muzycznych.
Jeśli tak ma się prezentować współczesny pop, to śmierć gatunku okrzyknięto zbyt wcześnie.
Mural Tytusa Brzozowskiego i seria zwycięskich konkursowych plakatów uświetnia obchody 70-lecia Totalizatora Spo...
Pierwsza edycja międzynarodowego festiwalu audiowizualnego w Warszawie.
Muzea i galerie w kraju gwarantują przez cały rok mnóstwo wrażeń. Od światowych dzieł Picassa, Ernsta, Warhola d...
Trwa spór o powołanie dyrektora Muzeum Literatury, co powinno odbyć się przy współpracy Ministerstwa Kultury i s...