Wybory samorządowe ze względu na skalę uważane są za najtrudniejsze, zwłaszcza dla mniejszych partii. Nie przeraża to jednak lewicy, która zamierza przystąpić do nich dużo bardziej podzielona niż w 2015 roku.
Do startu na poziomie ogólnokrajowym szykują się trzy osobne komitety. Największy to SLD Lewica Razem z SLD i m.in. Unią Pracy. Lider Sojuszu Włodzimierz Czarzasty deklaruje, że jego partia oraz sojusznicy wystawią 16 tys. kandydatów w całym kraju. Czarzasty w środę kategorycznie wykluczył, że na poziomie sejmików możliwe są koalicje, chociaż o takim wariancie mówiło się, gdy PiS proponowało zmiany w granicach okręgów wyborczych. Teraz jednak, gdy okazało się, że takich modyfikacji nie będzie, zniknęła też polityczna potrzeba tworzenie szerokiej koalicji. – Żadnego innego szyldu nie będzie – podsumował Czarzasty na konferencji prasowej w Katowicach.