Zabójca udusił kobietę, a jej ciało ukrył w wersalce. Do podobnej zbrodni dopuścił się on ponad 15 lat temu, a ciało ofiary schował wówczas w tapczanie.

Ciało młodej kobiety znaleziono kilka dni temu. Właściciel mieszkania, który nie mógł skontaktować się z lokatorem, pojechał sprawdzić, co się dzieje.

W lokalu poczuł silny smród. Zaczął więc szukać jego źródła. Mężczyzna w wersalce znalazł zwłoki młodej kobiety. Były w stanie rozkładu. Właściciel nieruchomości wezwał policję. Wszczęto śledztwo w sprawie zabójstwa.

Okazało się, że kobieta została uduszona ponad miesiąc temu, a sprawca, gdy ciało zaczęło się rozkładać, posypał je proszkiem do prania.

Dwa dni po odnalezieniu ciała policjanci namierzyli wynajmującego lokal 47-letniego Artura S. Okazało się, że mężczyzna na początku roku wyszedł z więzienia, gdzie odsiadywał wyrok za współudział w zabójstwie mężczyzny.

Wówczas działał z inną osobą. Jak ujawnili  śledczy, w 2002 roku zwłoki ofiary także zostały ukryte w wersalce.

Krótko po odzyskaniu wolności w jednym z barów poznał 24-letnią Angelikę K. Zaczęli się spotykać, a krótko po tym kobieta wprowadziła się do niego.

W nocy z 27 na 28 stycznia pomiędzy mężczyzną a kobietą doszło do kłótni, w trakcie której Artur S. rzucił się na 24-latkę i zaczął ją dusić.

Najpierw rękami. Później sznurem od żelazka. Obwiązał nim szyję ofiary. Kiedy kobieta przestała oddychać, zwłoki schował wersalce.

Mężczyzna usłyszał już zarzut zabójstwa. Prokuratura nie ujawnia, czy przyznał się do zbrodni. Sąd aresztował Artura S. na trzy miesiące. Teraz grozi mu nawet dożywotnie więzienie.