Prezydent Boliwii dała dyplomatom 72 godziny na opuszczenie kraju, uznając ich za osoby niepożądane.
Meksykański resort spraw zagranicznych oświadczył, że Maria Teresa Mercado, ambasador Meksyku w Boliwii, otrzymała od władz swego kraju polecenie powrotu do ojczyzny.
Na decyzję Boliwii Madryt zareagował, uznając za personae non gratae trzech dyplomatów Boliwii.
Według władz Boliwii, ambasador Meksyku i grupa hiszpańskich dyplomatów mieli poważnie naruszyć suwerenność kraju, gdy podjęli próbę wywiezienia z rezydencji Mercado współpracowników byłego prezydenta Evo Moralesa.
Morales zrezygnował z urzędu po fali protestów po październikowych wyborach prezydenckich, których zwycięzcą ogłosił się przed opublikowaniem oficjalnych wyników. Opozycja zarzucała mu sfałszowanie wyborów, on oskarżał opozycję o zamach stanu. Prośbę Moralesa o azyl pozytywnie rozpatrzył Meksyk.
Z kolei w ambasadzie Meksyku w La Paz schroniło się dziewięć osób, w tym stronnicy Moralesa, których wydania domagają się nowe władze Boliwii.
Jeanine Anez mówiła, że rząd Boliwii nie będzie tolerował osób próbujących "chronić kryminalistów winnych działalności wywrotowej i terroryzmu". Stwierdziła, że Boliwia nie będzie kolonią innego państwa.
W piątek Meksyk zarzucił Boliwii nękanie i zastraszanie dyplomatów oraz utrudnianie wyjazdu przedstawicieli Hiszpanii składających wizytę w ambasadzie Meksyku w La Paz.
Meksyk ogłosił, że w związku ze sporem z prośbą o mediację zwróci się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości.