W rocznicę Porozumień Sierpniowych do Gdańska przyjechali m.in. prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki. Obaj politycy złożyli kwiaty pod Bramą Stoczni Gdańskiej. Tymczasem kilkadziesiąt metrów dalej, w budynku Europejskiego Centrum Solidarności kilkuosobowa grupa osób zaczęła skandować przez megafon hasło "Konstytucja".

- Domagaliśmy się od prezydenta przestrzegania prawa i poszanowania konstytucji - tłumaczyli demonstrujący. Do manifestantów szybko przybyła policja. Funkcjonariusze spisali protestujących, którzy musieli opuścić budynek.

Jak informuje Onet, uczestnicy protestu są teraz wzywani na przesłuchania. Policjanci sprawdzają, czy manifestanci nie zakłócili zgromadzenia na Placu Solidarności. Portal podkreśla, że może to zostać potraktowane jako wykroczenie, a winni mogą zostać ukarani grzywną.

Pierwsze przesłuchania odbyły się we wtorek. - Odmawiamy wyjaśnień, czeka nas pewnie wyrok nakazowy i kara grzywny np. w wysokości 500 złotych. Od takiego wyroku na pewno się odwołamy i sprawa wejdzie wówczas na wokandę - powiedziała Onetowi Sława Rafalak, członkini KOD i Obywateli RP, która brała udział w manifestacji.

Uczestnicy demonstracji stoją na stanowisku, że miejscem protestu był ogólnodostępny balkon ESC, i że skandowali hasło "Konstytucja", które trudno uznać za obraźliwe.