Donald Tusk, były premier, obecnie szef Rady Europejskiej, stawił się dziś rano przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Przesłuchanie trwało siedem godzin.

 - Nie było to dla mnie łatwe, ale nie grymaszę - powiedział, komentując zamieszanie związane z terminem przesłuchania. W trakcie przesłuchania porównał afery Amber Gold i GetBack, zwracając uwagę na reakcję na tę ostatnią rządu PiS. - Rządzicie tysiąc dni. Mieliście wszystkie instrumenty. Teraz mówicie, że szukacie prawdy, ale nie zrobiliście nic, zero, żadnego istotnego ruchu - krytykował komisję. 

Zobacz relację z przesłuchania Donalda Tuska

- Zakładałam, że premier nie wziął dzisiaj ze sobą pana Giertycha na przesłuchanie, bo bał się, że ten zrobi "hop, hop, hop", jak na manifestacji KOD-u - powiedziała przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann.

Dzisiejsze przesłuchanie komentował również pełnomocnik Donalda Tuska, mecenas Roman Giertych. - Pytania członków komisji były tak skonstruowane, jakby były stwierdzeniami politycznymi - ocenił w TVN24.

- Obserwowałem całość przesłuchania. Na początku się przejmowałem, bo jestem pełnomocnikiem, a potem z coraz większym pożałowaniem patrzyłem na nieudolne próby atakowania - dodał.

Zdaniem Giertych członkowie komisji nieporadnie próbowali zrobić krzywdę Donaldowi Tuskowi. Sprawa się skończyła, została wyjaśniona do końca, powinna zostać zakończona raportem komisji - powiedział. - Skończyło się polityczne paliwo przeciwko Tuskowi w tej sprawie - podsumował.