- Pokój na Bliskim Wschodzie jest w interesie wszystkich pozostałych państw, nie wolno doprowadzić do tego, żeby konflikty z Bliskiego Wschodu się rozprzestrzeniły. Należy się cieszyć, że konferencja na ten temat odbędzie się w Polsce. Jest to w interesie Europy - przekonywał w Polsat News prezydencki minister Andrzej Dera.
Z kolei wiceminister kultury Jarosław Sellin podkreślił, że Polska poinformowała o konferencji tego samego dnia, co strona amerykańska.
- Jesteśmy częścią cywilizacji Zachodu, a brak stabilności na Bliskim Wschodzie jest problemem całego Zachodu. Od 2001 roku w zamachach i wojnach na Bliskim Wschodzie zginęło kilkudziesięciu obywateli, w tym również żołnierzy polskich - podkreślał Sellin.
- To że konferencja odbywa się w Polsce wynika z tego, że Polska jest bezpiecznym krajem - dodał.
Z kolei Arłukowicz pytał, "co tak naprawdę o tej konferencji wie polski rząd?" nawiązując do faktu, że jako pierwsza poinformowała o konferencji strona amerykańska. Poseł PO podkreślił, że wciąż nie wiadomo m.in. czy w konferencji będą brali udział przedstawiciele UE.
Natomiast Elżbieta Zielińska z Kukiz'15 wyraziła opinię, że obecnie Polska na Bliskim Wschodzie "realizuje politykę amerykańską, a nie polską". - Polityka USA na Bliskim Wschodzie to nie tylko polityka zaprowadzenia pokoju - dodała podkreślając, że interwencje USA w tym regionie mają związek również ze znajdującymi się tam złożami ropy.
- Nie można organizować konferencji pokojowej i zaczynać jej od konfliktu. Jest to po prostu zlecenie przez USA określonego działania, a my w sposób bezrefleksyjny się pod tym podpisujemy. To jest tak, że USA, tak jak inne mocarstwa, mają określone interesy i używają instrumentalnie różnych krajów, aby je realizować - stwierdził natomiast przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty.