W środę niezależne polskie media opublikowały treść listu otwartego do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych, w którym nadawcy i wydawcy wyrażają protest przeciwko planowanemu przez rząd Mateusza Morawieckiego podatkowi od reklam, określając go mianem "haraczu", którego celem jest ograniczenie wolności mediów. Treść listu opublikowała też "Rzeczpospolita". 

Biorące udział w proteście media nie nadawały programów i nie publikowały treści w internecie, a strony główne gazet i portali informowały o akcji "Media bez wyboru".

Czytaj także: Podatek od reklam. Porozumienie nie przyjmie zaproszenia opozycji na konsultacje

"Wolność słowa w Polsce jest znów zagrożona. Projekt dodatkowego opodatkowania mediów jest kolejnym oczywistym krokiem w tym kierunku. Celem jest zdominowanie rynku medialnego, jednostronne wpływanie na wyborców, ograniczenie krytyki rządzących i utrzymanie się za każdą cenę przy władzy" - ocenili w oświadczeniu byli dziennikarze Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa.

Sygnatariusze wyrazili opinię, że dotąd nigdy, nawet w najgorszych reżimach, nie udało się ("a tym bardziej nie uda się współcześnie") zlikwidować całkowicie obiegu niezależnych informacji, i zdławić wolności słowa. "Najwyraźniej trzeba to rządzącym obecnie w Polsce przypomnieć i uświadomić" - podkreślili autorzy oświadczenia.

Ich zdaniem Polacy mają bogate doświadczenie w organizowaniu niezależnego obiegu informacji. W tym kontekście w oświadczeniu wspomniano o tzw. trzecim obiegu w czasach komunistycznych.

"(Polacy) poradzą sobie i teraz, nie będzie Polski bez wyboru. Zapewne polskie społeczeństwo nie pozostanie też bez pomocy z zewnątrz, tak jak kiedyś gdy nadawało do Polski Radio Wolna Europa, Głos Ameryki, BBC, Radio France International" - czytamy.

Sygnatariusze przypomnieli, że w zeszłym roku Radio Wolna Europa po kilkudziesięciu latach wznowiło nadawanie do Bułgarii, Rumunii i Węgier i ocenili, że stało się tak, ponieważ działalność niezależnych mediów została w tych krajach "poważnie ograniczona".

"Czy rządzący obecnie w Polsce zmierzają do tego by amerykańska rozgłośnia znów zaczęła nadawać także do Polski? Nie jest to wykluczone, a oznaczałoby nie tylko zwiększenie konkurencji na rynku mediów, ale i kompromitację dla rządzących" - zaznaczyli.

"My dawni dziennikarze Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa przyłączamy się do protestów przeciw dalszym krokom ku krępowaniu niezależnych mediów. Domagamy się także przywrócenia pełnej wolności słowa w Polsce w duchu artykułu 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, który był dewizą Radia Wolna Europa/Radia Swoboda" - oświadczyli autorzy.

Pod oświadczeniem podpisało się sześcioro dawnych dziennikarzy RWE: Andrzej Borzym, Janusz Marchwiński, Krystyna Miłotworska-Hilary, Barbara Nawratowicz-Stuart, Jeremi Sadowski i Aleksander Świeykowski.

Projekt podatku i protest mediów

Uzasadniając plan "długofalowymi konsekwencjami pojawienia się i rozprzestrzeniania się wirusa SARS CoV-2 oraz jego wpływem na zdrowie" rząd PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski planuje wprowadzenie opłaty z tytuły reklamy internetowej i konwencjonalnej. Środki z nowej daniny miałyby zasilić Narodowy Fundusz Zdrowia, Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków oraz nową instytucję, Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów.

Czytaj także:
Posłowie o podatku od reklam: Uderzenie w niezależne media

Przeciwko planom wprowadzenia opłaty wystąpiły polskie media. "To po prostu haracz, uderzający w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, rozrywkę, sport oraz media" - czytamy w liście otwartym do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych, podpisanym przez 43 sygnatariuszy, wśród których są m.in. Gremi Media S.A., Agora S.A., Grupa Eurozet, Grupa RMF, Ringier Axel Springer Polska, Telewizja Polsat sp. z o.o. oraz TVN S.A.

Dowiedz się więcej: Polskie media przeciw podatkowi od reklamy. "To haracz"

Przeciwko planowi wprowadzenia nowego podatku zaprotestował także Zarząd Izby Wydawców Prasy.

Brak poparcia dla podatku deklarowali politycy KO, Lewicy, PSL i Konfederacji.