Odpowiedź na zarzut, jaki pani Katarzyna Batko-Tołuć postawiła Narodowemu Instytutowi Samorządu Terytorialnego (NIST) w swoim tekście „Rządy narracji czy rządy prawa?” („Rzeczpospolita” z 8 kwietnia 2026 r.), jest bardzo trudna. Trudno bowiem reagować na zarzut, że nie realizuje się jakiegoś konkretnego badania. Właściwie taki zarzut można by postawić każdej instytucji, która zajmuje się między innymi badaniami, również Fundacji kierowanej przez autorkę artykułu.
Warto przy tym doprecyzować, że zarzut formułowany przez p. Katarzynę Batko-Tołuć nie dotyczy wyłącznie samego braku podjęcia określonego tematu badawczego, lecz w istocie oczekiwania, aby NIST samodzielnie gromadził dane – na przykład poprzez występowanie o informacje publiczne – w celu uzupełniania ograniczeń danych dostępnych w statystyce publicznej. Taka perspektywa czyni ten postulat jeszcze trudniejszym do przyjęcia, ponieważ oznaczałaby przypisanie Instytutowi roli zastępczej wobec wyspecjalizowanych instytucji państwowych odpowiedzialnych za systemowe pozyskiwanie i przetwarzanie danych. Trudno wskazać argumenty, dlaczego dane zebrane w ten sposób miałyby być lepszej jakości niż te, które gromadzi GUS. Mimo wszystko spróbuję podjąć się polemiki.