Stosunki między Grecją a Turcją są w ostatnich tygodniach napięte, w związku z pojawieniem się na spornych wodach w pobliżu Cypru eskortowanego przez okręty tureckie statku badawczego "Oruç Reis". Od tego czasu Grecja i Turcja zintensyfikowały aktywność wojskową w rejonie wschodniego Morza Śródziemnego.

"Potrzebujemy dialogu, ale nie prowadzonego gdy trzymamy się na muszce. To, co zagraża bezpieczeństwu i stabilności mojego państwa, zagraża dobrobytowi i bezpieczeństwu wszystkich państw UE" - napisał Mitsotakis.

W tym miesiącu przywódcy UE mają zdecydować o tym, jak zareagują na działania Turcji - sojusznika Grecji w NATO. Grecja otrzymała w ostatnich tygodniach silne wsparcie m.in. od Francji.

Mitsotakis pisze, że jeśli Turcja nie wycofa się z działań na spornych wodach wówczas UE powinna nałożyć na Ankarę "znaczące sankcje".

"Jeśli Europa chce pokazać prawdziwą siłę geopolityczną nie może pozwolić sobie na ugłaskiwanie wojowniczej Turcji" - dodał grecki premier.

Mitsotakis stwierdził też, że Turcja wciąż ma czas, by uniknąć sankcji i "zrobić krok w tył".

"Powinni (...) wrócić do stołu i zacząć w miejscu, w którym skończyliśmy, gdy zerwali rozmowy w 2016 roku" - dodał premier Grecji.

"A jeśli nie dojdziemy do porozumienia wówczas musimy szukać rozwiązania w Hadze" - zaznaczył.