Reklama
Rozwiń
Reklama

Odpowie za śmierć znajomego

Mieszkaniec Łodzi został oskarżony o spowodowanie obrażeń ciała u kolegi. – Nie mogliśmy postawić poważniejszych zarzutów, bo nie udało się ustalić przyczyny zgonu – tłumaczą śledczy.

Publikacja: 27.03.2014 10:06

W mieszkaniu przy ul. Północnej w Łodzi 7 lutego 2013 roku znaleziono zwłoki mężczyzny. - Lekarz pogotowia ratunkowego nie wykluczył, że mógł on zostać zamordowany, a biegły medycyny sądowej, który brał udział w oględzinach zwłok, podzielił to stanowisko. Na ciele zmarłego były liczne obrażenia, głównie na twarzy – opowiada Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.

Śledczy wszczęli więc postępowanie w sprawie śmierci mężczyzny. W jego trakcie ustalono, że z ofiarą  przez kilka tygodni mieszkała  kobieta. Prokuratorom udało się dotrzeć do niej. Z jej zeznań wynika, że od 1 do 5 lutego 2013 roku właściciel mieszkania był pobity przez 42-letniego Tomasza D. Policja zatrzymała tego mężczyznę. Znaleziono przy nim czapkę należącą do zmarłego, a w jego mieszkaniu zabezpieczono telefon komórkowy pokrzywdzonego.

- W toku dalszych ekspertyz kryminalistycznych potwierdziliśmy obecność śladów papilarnych Tomasza D. w mieszkaniu zmarłego. Poza tym na odzieży zatrzymanego ujawniono także pochodzący od denata materiał biologiczny – mówi prok. Kopania.

Prokuratura zleciła sekcję zwłok ofiary. Z informacji przekazanych przez medyka sądowego, wynika iż w obrębie głowy ujawniono liczne obrażenia w postaci obrzęków, sińców i otarć, a także złamań koron zębów.  - Wygląd obrażeń zwłaszcza w obrębie jamy ustnej wskazywał na to, że  powstały przed śmiercią mężczyzny, która mogła nastąpić około dwóch – trzech dni  przed sekcją – mówi prok. Kopania.

Dodaje, że mimo przeprowadzenia szczegółowych badań, także w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie  nie udało się ustalić przyczyny zgonu pokrzywdzonego.  - Dlatego nie było możliwe wskazanie związku przyczynowego pomiędzy stwierdzonymi obrażeniami, a śmiercią mężczyzny – tłumaczy prok. Kopania.

Reklama
Reklama

Tomasz D. usłyszał  jedynie zarzut  spowodowania obrażeń ciała, które naruszyły czynności narządów i spowodowały rozstrój zdrowia na czas powyżej 7 dni, a nie pobicia czy wręcz zabójstwa.

Podejrzany nie przyznał się do zarzutu. Był poddany jednorazowemu badaniu sądowo – psychiatrycznemu. Biegli nie dopatrzyli się podstaw do kwestionowania poczytalności.

Tomasz D. był już wcześniej karany za spowodowanie obrażeń. Teraz będzie odpowiadał w recydywie. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama