Reklama

Sowieckie pomniki już nie znikają

W Polsce jest ok. 300 miejsc upamiętniających sowieckie wojska. To prawie o połowę mniej niż w 1997 roku.
Sowieckie pomniki już nie znikają

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski

Dotarliśmy do „Wykazu obiektów upamiętniających żołnierzy i partyzantów sowieckich na terenie Polski", który sporządziła Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. To robocza lista używana dla wewnętrznych potrzeb instytucji, która w Polsce odpowiada za realizację międzyrządowego porozumienia z Rosją podpisanego w 1994 r. Na jego mocy próba usunięcia każdego z obiektów nim objętych musi być konsultowana z Radą, a potem z Ambasadą Federacji Rosyjskiej. Jak powstała lista?

Zobacz wykaz

– Pytania rozesłaliśmy do urzędów wojewódzkich, a te kierowały je do gmin. Ostatnie pisma wpłynęły do nas w 2010 r. – tłumaczy Artur Zawadka z Wydziału Krajowego ROPWiM.

Z deklaracji wynika, że w Polsce jest 306 pomników, obelisków, tablic i obiektów techniki wojskowej (czołgów, armat), które sławią Armię Czerwoną lub jej poszczególnych dowódców (lista nie obejmuje obiektów na cmentarzach). Najwięcej takich miejsc pamięci jest w województwach: śląskim (37), wielkopolskim (36) i zachodniopomorskim (33). Najmniej w świętokrzyskim. Zachowały się tam tylko dwa miejsca upamiętnień. Pięć zostało w kujawsko-pomorskim, a dziesięć w warmińsko-mazurskim.

Takie rozmieszczenie tych obiektów nie dziwi prof. Andrzeja Friszkego. Zwraca uwagę, że najwięcej jest ich na terenach przyłączonych do Polski po wojnie.

Reklama
Reklama

– Cała ówczesna propaganda skupiała się wtedy na tym, że zwycięstwu nad faszyzmem zawdzięczamy odzyskanie ziem zachodnich – wskazuje historyk. Przypomina, że te tereny w pierwszych miesiącach i latach po wojnie były niemal bezludne. – Stacjonowali tam Sowieci i to też tłumaczy małą liczbę pomników na Warmii i Mazurach, gdzie zgrupowania wojsk nie były tak duże – mówi Friszke.

Jednak zdaniem dr. Piotra Gontarczyka liczba stawianych pomników zależała bardziej od aktywności lokalnych władz komunistycznych.

– Tam była ludność napływowa, wykorzeniona. Łatwiej było postawić pomnik, bo komuniści byli jedynymi organizatorami życia społecznego – przekonuje Gontarczyk.

Przez pięć lat od sporządzenia listy niewiele się zmieniło. Rozpoczęły się procedury związane z przeniesieniem pomnika w Strzelcach Krajeńskich. Wróci na miejsce, w którym stał wcześniej, zaś tam, gdzie stoi obecnie, powstanie pomnik Orła Białego.

Trwają też starania o usunięcie pomnika gen. Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie, który w nocy z soboty na niedzielę – tuż przed zaplanowanymi przez Rosjan z obwodu kaliningradzkiego obchodami rocznicy zakończenia II wojny światowej – został zdewastowany. Na pomniku pojawił się napis „Precz z komuną" i znak Polski Walczącej. Sprawców szuka policja.

„Rz" dysponuje również wykazem z 1997 r., który został sporządzony na potrzeby umowy z Rosją zawartej trzy lata wcześniej. Wtedy takich miejsc pamięci było 561. Najwięcej, bo 415, stanowiły pomniki. Oprócz nich w Polsce było 77 obelisków, 46 tablic i 23 obiekty techniki wojskowej.

Reklama
Reklama

Wykaz z 1997 r. - część 1, część 2, część 3

Zestawienie opracowano na podstawie dokumentów posiadanych przez samorządy, kartoteki ROPWiM oraz informacji rosyjskiej ambasady. Ono również nie obejmuje cmentarzy.

„Obiekty te znajdują się głównie w wielkich miastach, miejscowościach i w ich pobliżu" – czytamy w notatce wyjaśniającej, dołączonej do wykazu. Według tego opracowania najwięcej miejsc pamięci było w dawnych województwach: katowickim (dziś śląskie), koszalińskim, szczecińskim (zachodniopomorskie) i gdańskim (pomorskie).

Artur Zawadka z ROPWiM przyznaje, że Rada rocznie opiniuje jedynie kilka wniosków o usunięcie tego typu upamiętnień. – Trudno powiedzieć, czy wszystkie decyzje o rozbiórce były z nami konsultowane – ocenia. – Te pomniki były lokowane w centrach miast i często znikają wraz z ich rozbudową – dodaje.

Porównanie zestawień z lat 1997 i 2009 pokazuje, że sporo pomników zniknęło z największych polskich miast. W dzisiejszych stolicach województw, jeśli już coś się zachowało, to mało rzucające się w oczy tablice i głazy. Są jednak niechlubne wyjątki.

Aż cztery miejsca pamięci sowieckich okupantów są w Warszawie. Dwa z nich to pomniki, jeden znajduje się w parku Skaryszewskim, a drugi to tzw. Czterej Śpiący (z napisem: „Chwała bohaterom Armii Radzieckiej") przy Dworcu Wileńskim. Został on nawet odnowiony przy okazji budowy metra.

Reklama
Reklama

W Szczecinie są wciąż trzy tego typu obiekty. Kilka tygodni temu, jak informowała „Rz", prezydent miasta Piotr Krzystek poinformował, że podjął decyzję o przeniesieniu z ulic miasta pomników Wdzięczności dla Armii Radzieckiej i Sławy Armii Czerwonej, które stoją na trasach wjazdowych do miasta.

W Białymstoku są wciąż dwa pomniki i czołg (pomnik Bohaterów Ziemi Białostockiej został przez kombatantów „odkomunizowany". Pojawiły się na nim napisy „Bóg, honor, ojczyzna", a orzeł dostał koronę). Z kolei pomnik z Olsztyna jest wpisany od 1993 r. do rejestru zabytków i nie da się go usunąć. Organizacje patriotyczne walczą, by podczas rewitalizacji placu, na którym się znajduje, znalazły się informacje o komunistycznych zbrodniach.

Prof. Friszke, który pochodzi z Olsztyna, uważa, że pomnik nie jest kontrowersyjny.

– To był pomnik projektu Xawerego Dunikowskiego, on nie ma symboli komunistycznych i nie kojarzy się ideologicznie – przekonuje.

W Kielcach sowiecki pomnik został zastąpiony przez pomnik Armii Krajowej, zaś w Rzeszowie na starym pomniku pojawiła się tablica, która zmienia jego wymowę.

Reklama
Reklama

Ewenementem na skalę kraju jest 120-tysięczna Dąbrowa Górnicza. Znajduje się tam aż siedem pomników wdzięczności dla Armii Czerwonej. Okazały pomnik w dzielnicy Gołonóg ma gwiazdę, sierp i młot. Nie przeszkadza to lewicowym władzom, by go odnawiać.

Jak pokazują badania, tego typu pomniki wrastają w otoczenie i zdarza się, że w lokalnych sondażach większość mieszkańców sprzeciwia się ich usunięciu. Dlatego Instytut Pamięci Narodowej włączył się w akcję protestu przeciw warszawskim Czterem Śpiącym. Jednak w mniejszych miejscowościach niewielu zdaje sobie sprawę z kontrowersji, jakie wywołują.

Dzwonimy do Urzędu Gminy w Wilkowie, rolniczej gminie na Lubelszczyźnie, niemal całkowicie zalanej przez powódź w 2010 r. Według spisów na terenie miejscowej szkoły podstawowej stoi pomnik, który upamiętnia żołnierzy Armii Radzieckiej. Wójt korzysta z długiego weekendu. Telefon odbiera osoba, która pełni dyżur w związku z rekrutacją kandydatów do obwodowych komisji wyborczych.

– Nie wiem, czy przetrwał powódź. On nigdy nie budził tu żadnych kontrowersji – tłumaczy nasz rozmówca.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Kraj
Tragiczny pożar na Ursynowie. Cztery ofiary śmiertelne przy ulicy Migdałowej
przestrzeń miejska
Warszawa na „polu minowym”. Czas na surowsze karanie właścicieli psów?
Kraj
Radni KO chcą budowy nowego ośrodka dla uzależnionych w Warszawie. Wskazano lokalizację
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama