- To było wyjątkowe bestialstwo – mówią o tej sprawie łódzcy policjanci.
55-letni mężczyzna kilka miesięcy temu zamieszkał u nowej partnerki. Kobieta miała 13-letniego kundelka. Nowy partner właścicielki nie akceptował zwierzaka. Szarpał, bił, szturchał.
Jednak w tym tygodniu mocno skatował bezbronne zwierzę. - Z dużą siłą kopał go po głowie i całym ciele, co spowodował powstanie bardzo rozległych obrażeń u zwierzęcia. Pies miał wieloodłamowe złamania żuchwy i zwichnięcia stawu skokowego – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.
Po skatowaniu kundelka mężczyzna zadzwonił do konkubiny. – Coś się stało psu –powiedział. Kobieta była w pracy, więc do domu wysłała syna. Ten kiedy zobaczył krwawiącego, pobitego psa pojechał do kliniki weterynaryjnej.
- Niestety, obrażenia u czworonoga były tak poważne, ze lekarz podjął decyzję o uśpieniu psa – tłumaczy prok. Kopania.
Właścicielka psa wezwała policję. Funkcjonariusze w mieszkaniu przy drzwiach zobaczyli olbrzymie plamy krwi. Mężczyznę zatrzymano. Usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem oraz gróźb karalnych wobec kobiety. – Nie przyznał się do winy odmówił składania wyjaśnień – mówi prok. Kopania. Oprawcy zwierzęcia grozi do trzech lat więzienia