W podcaście „Rzecz w tym”, Bogusław Chrabota pyta ekonomistę, czy pakiet regulacji paliwowych rzeczywiście ulży kierowcom i pomoże rządowi. Arak wskazuje, że sama obniżka VAT bywa zawodna, bo „nigdy ten VAT po obniżeniu niestety nie powodował tego, że te produkty nie drożały”, a po powrocie stawki „produkt drożeje”.

Reklama
Reklama

Dlatego – jak tłumaczy – zdecydowano się na daleko idący mechanizm: regulację cen hurtowych, codziennie publikowaną przez ministra. To jednak, jego zdaniem, otwiera pole do powtórki z węgierskich doświadczeń. Gdy państwo zaburza proces rynkowy, skutki są przewidywalne: „na pewno gdzieś czegoś zabraknie”.

Arak ostrzega, że w Polsce może zadziałać mechanizm turystyki zakupowej – zwłaszcza przy granicy z Niemcami, gdzie paliwo należy do najdroższych w UE. W efekcie na części zachodnich stacji benzynowych może braknąć momentami paliwa, bo popyt skokowo wzrośnie.

Czytaj więcej

Donald Tusk o pakiecie CPN: Działamy w warunkach wojennych

Koszt dla budżetu i nerwowość rynku długu

Interwencja ma swoją cenę. Arak mówi, że według wyliczeń resortu finansów (i jego weryfikacji) koszt to ok. 1,7 miliarda zł miesięcznie, co w skali roku dawałoby koło 20 miliardów zł. To – jak wylicza – około pół punktu proc. PKB, a więc ryzyko, że deficyt zamiast prognozowanych 6,5 proc. może wzrosnąć do przynajmniej 7 proc.

Ekonomista zwraca uwagę na sygnały z rynku obligacji: po wprowadzeniu mechanizmów osłonowych reakcja była negatywna, a rentowności zaczęły rosnąć. W jego ocenie inwestorzy widzą problem: przy bardzo wysokim deficycie dokładamy kolejny uszczerbek w przychodach, „tak jakby żadnych ryzyk fiskalnych nie istniało”.

Czytaj więcej

Trzy statki przepłynęły przez Cieśninę Ormuz. To pierwsze takie jednostki od wybuchu wojny

„Trzeba podnieść podatki”, choć polityka temu nie sprzyja

Najmocniejszy wątek rozmowy dotyczy pytania: skąd brać pieniądze, jeśli wojna i szok cenowy potrwają dłużej. Arak przywołuje dyskusję ekonomistów w Akademii Leona Koźmińskiego, gdzie – jak mówi – padła jedna wspólna konkluzja: żeby jednak podnieść podatki.

W praktyce wskazuje na VAT: jeśli wydatki obronne mają być trwałe, najprawdopodobniej by to oznaczało chociażby podwyżkę VAT-u o jeden punkt proc. Jednocześnie nie widzi przestrzeni na cięcie transferów społecznych, bo mogłoby to rozrywać spójność społeczną.

Na koniec Arak uspokaja: mimo ryzyk paliwowych gospodarka ma w 2026 r. duży impuls inwestycyjny i niższe stopy procentowe, więc to nie oznacza, że nasz model gospodarczy się wywraca.