Fundacja Życie i Rodzina Kai Godek złożyła w Sejmie 200 tys. podpisów pod projektem ustawy "Stop LGBT", która zakłada m.in. zakaz organizowania parad równości.
Godek przekonywała w Polsat News, że środowisko LGBTQ chce doprowadzić do zburzenia porządku konstytucyjnego, postulując zrównanie związków homoseksualnych z tradycyjna rodziną.
- Postuluje się na zrównanie z normalnym małżeństwem innego typu różnych związków, postuluje się adopcję dzieci przez homoseksualistów, postuluje się uczenie, że jest więcej niż dwie płci. A płci są tylko dwie - stwierdziła.
Dodała, że artykuł 18. ustawy zasadniczej: "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej" - jest regularnie łamany poprzez organizowanie parad równości.
Godek ocenia, że osoby z kręgu LGBTQ maja na celu całkowite zdominowanie "przestrzeni politycznej, kulturalnej, do realizacji swoich postulatów i to najbardziej radykalnych", czyniąc w ten sposób "kolejny krok do totalitaryzmu".
Jej zdaniem każdy, kto popiera parady, przykłada rękę do tego, aby do Polski trafiły takie zjawiska jak akcja organizowana przez belgijską organizację Men Having Babies. Polaga na udzielaniu pomocy dla par homoseksualnych, które chcą mieć dziecko. Umożliwia im to kobieta-surogatka, na podstawie dwustronnej umowy.
Godek przekonywała, że tam, gdzie państwo zezwala na adopcję dzieci przez pary homoseksualne, kończy się to dramatami dzieci.