Celiński we wczorajszych "Faktach po faktach" skomentował w ten sposób słowa prezesa PIS, który ostrzegał, że imigranci mogą ze sobą przynieść choroby, których już od dawna w Europie nie ma. Kaczyński mówił m.in. o pasożytach, czerwonce i cholerze, których - uważa - uchodźcy mogą być nosicielami.

Szef Partii Demokratycznej uznał, że używanie tego typu argumentów jest stosowaniem języka nazizmu. - Mówiło się: te Żydki niosą tyfus. Kaczyński musi to wiedzieć, nie jest idiotą - mówił Celiński.

Według polityka argumenty używane przez Kaczyńskiego są przerażające, bo stosuje je człowiek mocno osadzony w historii Polski, premier i twórca partii, która Polską rządziła.

Według Romana Giertycha, również gościa programu, słowa prezesa PiS są dowodem jego kompleksów. Uważa on, że Jarosław Kaczyński poruszał się po świecie wyłącznie w ramach oficjalnych delegacji, nie zna języków i wszystko, co obce, wydaje mu się niebezpieczne i wrogie. - Kaczyński nie rozumie świata poza Polską - mówił Giertych.

Goście audycji zastanawiali się, czy obecna Polska zasługuje na dziedzictwo "Solidarności".

Andrzej Celiński uznał, że październikowe wybory parlamentarne pokażą, czy "Polakom nie wadzi człowiek używający już nie tylko języka nienawiści, ale języka, który jest pewną ikoną związaną z Holokaustem".

Roman Giertych z kolei uznał, jako dziecko imigranta, że wielu Polaków spotkał los uchodźcy. Stwierdził, że choć podobnie jak wielu Polaków jest "zdegustowany PO", to będzie na Platformę głosował, gdyż zbyt obawia się dojścia do władzy mariusza Kamińskiego i Antoniego Macierewicza.

- Ci ludzie szykują się na taki autorytaryzm, jakiego jeszcze w Polsce nie było - powiedział Giertych.