- Jarosław Kaczyński powinien wziąć odpowiedzialność za decyzje, które z tylnego siedzenia będzie podejmował - stwierdziła Ewa Kopacz w „Dziś wieczorem” w TVP Info. Jej zdaniem, Beata Szydło została co prawda "desygnowana na premiera", ale decyzje będzie za nią podejmował prezes PiS. 

Premier stwierdziła, że taka sytuacja jest niedopuszczalna, i w takiej konfiguracji to nie prezes Kaczyński, ale Beata Szydło odpowiadałaby przed Trybunałem Stanu.

Kopacz, pytana o powyborczą sytuację Platformy Obywatelskiej przyznała, że teraz PO będzie musiała być liderem opozycji, by "bronić wartości europejskich".

– Boję się, że przyjdą ci co powiedzą, że wszystko, co do tej pory jest zrobione „jest be” - powiedziała premier. Jak stwierdziła, obawia się, że następcy będą chcieli "wszystko zburzyć i zbudować od nowa", a to, jej zdaniem, może doprowadzić tylko do chaosu.

Jak Clinton z Obamą

- Tak jak Hillary Clinton potrafi współpracować z Obamą, tak ja będę potrafiła współpracować z Grzegorzem Schetyną - stwierdziła premier Kopacz, komentując deklarację Grzegorza Schetyny o starcie w wyborach na przewodniczącego PO.

Narzekała, że między nią a Grzegorza Schetynę próbuje się wbić klin, zakładając, że jeśli jedno z nich wygra, drugie zostanie odsunięte na margines.

- Chcę, by PO była odnowioną, silną drużyną - mówiła Ewa kopacz. Podkreśliła, że PO jest partią demokratyczną i dlatego "każdy wybór będzie jednakowo przyjęty".