Na razie nie wiadomo kiedy dokładnie i w jaki sposób zmarł. Wiadomo, że rękę odcięto na kilka dni przed wyłowieniem jej z rzeki.

W sprawie ręki prokuratura wszczęła osobne śledztwo. - W ustaleniu tożsamości pomogła policyjna baza linii papilarnych - mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Okazało się, że policjantom udało się zdjąć odciski palców z ręki i porównać je do tych w swoich bazach. Dzięki temu mundurowi dowiedzieli się, do kogo ręka należała.

Jak poinformowała dziś prokuratura był to mężczyzna, który mieszkał w Poznaniu. Był w złej sytuacji materialnej, nie miał stałego miejsca pobytu. Nie utrzymywał też kontaktu z rodziną.

Rękę wyłowili z Warty pod koniec listopada pracownicy kontrowersyjnego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, którego wynajęła rodzina zaginionej Ewy Tylman.

Początkowo sądzono, że może to być ręka młodej poznanianki, ale policja szybko potwierdziła, że nie. – To męska ręka – mówili policjanci.

Rutkowski przypuszczał, że może należeć ona do porwanego biznesmena z Bydgoszczy. To też się nie potwierdziło.

Dziś wiadomo do kogo należała. Ale śledczy chcą mieć stuprocentową pewność dlatego pobrali materiały do badań genetycznych od rodziny bezdomnego. Porównają je z odnalezioną ręką.

Według nieoficjalnych informacji rękę odcięto najwyżej kilka dni przed jej wyłowieniem z Warty. Mężczyzna już wtedy nie żył, jednak na razie nie wiadomo, czy zmarł z przyczyn naturalnych, czy też został zamordowany.

Teraz śledczy skupiają się nad ustaleniem co takiego się wydarzyło i co spowodowało, że mężczyzna prawdopodobnie nie żyje. Na razie jego ciała nie ma.

Cały czas trwają poszukiwania Ewy Tylman. Do tej pory zarówno Rutkowskiemu, jak i policji nie udało się odnaleźć ciała. Rodzina zaginionej kobiety poprosiła o pomoc Grupę Specjalną Płetwonurków RP.

W środę przygotowywali się do akcji. Analizowali mapy rzeki, poznawali charakterystykę jej dna. Poszukiwania rozpoczną w czwartek.

– Dopiero po pierwszym dni będziemy wiedzieć jaki odcinek rzeki trzeba będzie przeszukać – mówił tvn24.pl Maciej Rokus, szef GSP RP.

Dodał, że poszukiwania ciała w rzece są trudniejsze niż w jeziorze, bo występuje w nich silny nurt, a dodatkowo pracę utrudnia pogoda. Jest zimno.

Policjanci zaangażowani w sprawę Ewy Tylman przyznają, że może być ciężko znaleźć ciało. – Ta rzeka jest zdradliwa, poza tym doświadczenia osób, które na co dzień pracują na Warcie, wynika, że zwłoki rzadko wypływają w tym miejscu – zdradza jeden z policjantów.

W sprawie zaginięcia młodej poznanianki już trzy osoby mają zarzuty. I tak najpoważniejszy: zabójstwa ciąży na Adamie Z. koledze Ewy Tylman z pracy, który odprowadzał ją po feralnej imprezie.

Z kolei na współpracowniku Rutkowskiego - Radosławie B.,ciążą zarzuty utrudniania śledztwa. To on miał instruować jednego ze świadków, Karolinę K., że widziała jak nocą Adam Z. zrzuca z mostu Rocha do wody „coś dużego". A Karolina K. odpowie za składanie fałszywych zeznań.