Reklama

Talaga: Czas zaczyna pracować na naszą korzyść

Zwrot ku Europie

Publikacja: 01.03.2016 19:33

Talaga: Czas zaczyna pracować na naszą korzyść

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Niewiele ostatnio płynie z Europy wieści dobrych dla bezpieczeństwa Polski. Chlubnym wyjątkiem jest refleksja Stanów Zjednoczonych, że Stary Kontynent zaczął ponownie być wyzwaniem militarnym, dlatego nie można wycofywać stąd wojsk USA. Zbrojny zwrot ku Europie nie będzie wprawdzie miał skali podobnego zwrotu ku Azji, ale każda tendencja odwracająca samorozbrojenie Zachodu jest dla Polski korzystna.

Wpisuje się to w postulowane przez Warszawę zwiększenie obecności NATO na wschodniej flance paktu, co oznacza, że nasze bezpieczeństwo może się zwiększyć. Po pierwsze, w Polsce będą cały czas przebywać nawet kilkutysięczne, rotacyjne kontyngenty sił paktu. Po drugie, USA zaczynają przygotowywać siły i infrastrukturę pod ewentualną interwencję w Europie.

Nowy trend zgrabnie wyraził generał Phillip Breedlove, dowódca wojsk USA w Europie i dowódca wojskowy NATO, mówiąc, iż oddziały amerykańskie na Starym Kontynencie mają być siłą bojową, a nie budowniczym partnerstwa. To wielka różnica.

Dobrym przykładem realnej siły bojowej utrzymywanej w ciągłej gotowości w strefie, gdzie nie ma działań bojowych, jest Półwysep Koreański. USA mają tam oddziały liczące ok. 20 tys. ludzi. Armia ta nie była wykorzystywana do interwencji w Iraku czy Afganistanie, aby „nie psuć" jej wyszkolenia i nawyków – zadaniem sił w Korei jest bowiem stoczenie klasycznej wojny konwencjonalnej z regularną armią przeciwnika, a nie z partyzantką.

Także w Europie siły amerykańskie w razie konfliktu będą miały do czynienia z dobrze przygotowanym wojskiem wroga. Gdyby na wschodniej flance NATO stacjonowały ciężkie siły USA liczące 20 tys. żołnierzy, Polacy mogliby spać spokojniej.

Reklama
Reklama

To jednak niemożliwe. Z wielu powodów. Azja jest dla Waszyngtonu ważniejsza od Europy, prawdopodobieństwo rozpętania wojny przez komunistów w Korei większe niż przez Putina na Starym Kontynencie, no i wreszcie USA nie mają oddziałów, które mogłyby na stałe wysłać do Europy. Pozostaje wariant pośredni, czyli ulokowanie tu ciężkiej brygady pancernej i sprzętu dla kolejnej, która może zostać przerzucona w każdej chwili.

Kolejna zmiana to zarządzony przez Pentagon przegląd sił lądowych, jeśli chodzi o walkę z oddziałami konwencjonalnymi przeciwnika. Do tej pory priorytetem była wojna z partyzantką lub słabo uzbrojonymi siłami niekonwencjonalnym. Wskutek przeglądu został m.in. uruchomiony program uzbrajania transporterów opancerzonych piechoty Stryker w broń przeciwlotniczą bardzo krótkiego zasięgu.

Polska porzuciła szkolenie armii do zamorskich ekspedycji na rzecz obrony własnego terytorium. Państwa europejskie zatrzymały spadek wydatków obronnych, Amerykanie szykują siły w Europie do wojny konwencjonalnej. Oczywiście kiedy przyjrzeć się szczegółom, działania te są stanowczo zbyt skromne wobec potrzeb, ale są. Dokonuje się zmiana w myśleniu o bezpieczeństwie Europy. Powoli czas zaczyna pracować na korzyść Polski, a nie – jak dotąd – na korzyść naszego potencjalnego przeciwnika.

Autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute, doradcą firm zbrojeniowych

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Zima paraliżuje kraj. Gołoledź, utrudnienia na kolei i lotniskach, alerty IMGW i RCB
Kraj
Chcą miliona nowych słupków na ulicach Warszawy. „To jedyny sposób ochrony przed dewastacją”
Kraj
Nerki spokojnie poczekają na przeszczep. Przełomowa technologia z Politechniki Warszawskiej
Kraj
Pfizer kontra Polska. Proces o szczepionki i 6 miliardów złotych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama