Utrzymać współpracę z Orbánem, Salvinim i Le Pen

Putin mógł doprowadzić do śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego – uważa Witold Waszczykowski, eurodeputowany PiS, były wiceszef MSZ.

Publikacja: 04.04.2022 21:00

Utrzymać współpracę z Orbánem, Salvinim i Le Pen

Foto: PAP/Paweł Supernak

Trzymał pan kciuki za zwycięstwo partii Viktora Orbána w wyborach parlamentarnych?

Spodziewaliśmy się tego zwycięstwa, chociaż nie na taką skalę.

Kibicował pan Fideszowi?

Tak, dlatego, że nie było kibicować komu innemu. Po drugiej stronie był zlepek sześciu bijących się między sobą partii – bez konkretnego programu. Wygrana Orbána to kontynuacja stabilnej polityki węgierskiej, którą znamy i która może nam pomóc w relacjach z UE. Zakładam, że po kampanii, która przecięła współpracę w regionie, m.in. na tle kwestii ukraińskiej – wszystko powróci do normy.

Orbán nie jest problemem dla PiS?

Nie, on nie wspiera Putina w takim stopniu, jak robią to inni przywódcy UE. Miał wiele niefortunnych wypowiedzi, którym nie towarzyszą konkretne działania. Rząd Orbána poparł sankcje przeciwko Rosji, więc poza jego retoryką – nic zdrożnego nie robi.

To nie Orbán utuczył Putina, to nie on go uzbroił i nie on budował mu gazociągi do Europy.

Czy jego wypowiedź, w której mówił, że Węgry kibicują w czasie wojny Węgrom, a nie Ukrainie czy Rosji, i to, że nie zgodził się na transport broni do Ukrainę przez Węgry, nie są godne potępienia?

To, że przywódca państwa kibicuje swojemu państwu, jest normalne. Nikt nie prosi Orbána, żeby puścił transport broni przez Węgry. Węgry nie są najistotniejszym państwem w rozgrywce między Rosją a Ukrainą. Wszystko, co można dostarczyć Ukrainie, przechodzi przez Polskę. Węgry przyjmują uchodźców z Ukrainy, chociaż w mniejszej skali niż Polska.

Nie ma pan nic do zarzucenia Orbánowi? To wciąż sojusznik PiS?

Z jego wieloma sądami się nie zgadzamy, ale rozumiemy jego sytuację i układy z Rosją. Węgry nie mają alternatywy dla importu rosyjskiego gazu. Rząd w Budapeszcie jest lojalnym partnerem UE i realizuje sankcje względem Rosji. Jednak Węgry jak inne państwa – a w szczególności Niemcy – nie chcą narzucić Rosji kolejnych sankcji. To nie Orbán utuczył Putina, to nie on go uzbroił i nie on budował mu gazociągi do Europy. Sankcje są teraz blokowane przez Niemców, Francuzów, Włochów, Holendrów i przez kilka innych państw. Nie ma co wieszać psów na Orbánie. Ponieważ jest politykiem konserwatywnym, jest wygodnym chłopcem do bicia dla europejskiej większości lewicowo-liberalnej.

Sam Wołodymyr Zełenski mówił, że Orbán jako jedyny w Europie otwarcie wspiera Putina.

Sprawa wyjaśni się po kampanii wyborczej. Zełenski ma więcej pretensji do ważniejszych państw w UE, które nie przekazują mu dostatecznej ilości broni i nie nakładają sankcji na Rosję. Nie od Orbána zależy przebieg rosyjskiej kampanii na Ukrainie.

Czytaj więcej

Tusk: Orban w jakimś sensie zgwałcił demokrację

Czy prawicowy sojusz PiS z partiami Salviniego, Le Pen i Orbána jest aktualny?

Mam nadzieję, że tak, ponieważ jest oparty na kwestiach europejskich. Chcemy inaczej zbudować UE. Wiele nas łączy, ale też wiele dzieli. Z panem Salvinim dzielił nas stosunek do Rosji. Podczas jego wizyty w Polsce wytłumaczyliśmy mu to i zmienił podejście. Pani Le Pen też miała inny stosunek do Rosji i też go zmieniła. Ci politycy nie mają takiego wpływu na relacje ich państw z Putinem, jaki mieli politycy, którzy sprawują władzę.

Czy PiS, jak Fidesz, będzie zmieniać ordynację wyborczą?

Nie mamy możliwości zmiany ordynacji. Jest jeszcze chwila do wyborów w przyszłym roku. Będziemy analizować t głosowanie i wyciągniemy wnioski z kampanii, która zakończyła się olbrzymim sukcesem – Fidesz zdobył większość konstytucyjną.

Czy katastrofa smoleńska to mógł być zamach Putina?

Zaraz po katastrofie okazało się, że dane ujawnione po niej nie pasują do symulacji komputerowych. Ten lot musiał mieć inny przebieg niż wykazały rezultaty dwóch komisji, które to badały – Millera (polska – red.) i Anodiny (rosyjska – red.). Zachowanie Rosjan, którzy do dziś nie chcą uczestniczyć w śledztwie, którzy schowali kontrolerów lotu i nie chcą udostępnić wraku, budzi wątpliwości. Trzeba pamiętać o brutalnych wypowiedziach Rogozina (wysoki urzędnik rosyjski, przyjaciel Putina – red.), które pokazują, że Rosjanie mają bardzo dużo na sumieniu, jeśli chodzi o katastrofę smoleńską.

Ale na tyle, żeby można było mówić o zamachu? Putin mógł doprowadzić do śmierci prezydenta Polski?

Tak, mogło tak być. Pamiętajmy o zachowaniu Rosjan od 2010 roku, gdy przejęli śledztwo nad katastrofą i niszczyli dowody. To wszystko jest udokumentowane – wrak został pocięty w pierwszych godzinach po katastrofie. Rosjanie zawładnęli śledztwem, wypaczając prawo międzynarodowe. To pokazuje, że mają wiele do ukrycia, a może także zamach.

Kraj
Michał Kolanko: Łukasz Lipiński był zawsze na posterunku. Odszedł dobry człowiek
Materiał Promocyjny
Naszą siłą jest różnorodność
Kraj
Bogusław Chrabota żegna Łukasza Lipińskiego. Zastępca redaktora naczelnego "Polityki" nie żyje
Kraj
Poseł biegał po sejmowym dachu. "Jestem wyjątkowy"
Kraj
Biskupi odpowiadają ofiarom pedofilii. „Przepraszamy, że nie zawsze byliśmy przy Was"
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Kraj
Za pożarem na Marywilskiej stoją Rosjanie? Wniosek komisji o informacje
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży