Łódzki oddział fundacji Centrum Praw Kobiet interweniował w sprawie obywatelki Indii, która miała poprowadzić w Polsce warsztaty dla kobiet.

"Podjęłyśmy się drobnej interwencji w sprawie obywatelki Indii, której bez rzetelnego uzasadnienia odmówiono wydania wizy na przyjazd do Polski " - napisały na Facebooku działaczki CPK.

Konsulat odpisał im na e-maila. "Panie Januszu, kolejna urażona, myśląca vaginalnie. To chyba wymaga Pana odpowiedzi" - brzmiała wiadomość podpisana inicjałami "JB". Wszystko wskazywało na to, że jeden z urzędników się pomylił. Zamiast przesłać e-maila do współpracownika, wybrał opcję "Odpowiedz".

"Pozostaje tylko pytanie, co jest gorsze - mizoginistyczny komentarz urzędnika czy nieumiejętność wysłania maila do właściwego odbiorcy" - skomentowało Centrum Praw Kobiet.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło autentyczność e-maila i zaznaczyło, że jego autorem nie jest konsul Leszek Brenda (przebywał w tym czasie na urlopie) a czasowo oddelegowany do wsparcia placówki pracownik. Jak powiedział Rafał Sobczak z MSZ, pracownik został upomniany. "Wyrażamy ubolewanie w związku z zaistniałą sytuacją i nieprofesjonalnym zachowaniem pracownika z personelu pomocniczego" - oświadczyło MSZ.

Obywatelka Indii po odwołaniu się ostatecznie dostała wizę.