"Prawda" informuje, że ostrzał nastąpił tuż po północy. Poinformowała o nim ochrona budynku. Konsul wezwał policję.

Według ochrony, wybuch był tak silny, że uruchomił alarm w pobliskim banku,  przypominał strzał z granatnika lub innej cięższej broni. Potwierdza to policja, która ocenia rozmiar i rodzaj uszkodzenia dachu budynku. Pocisk uszkodził ostatnie piętro, pozostawił ok. 70-centymetrowy otwór.

Konsul Krzysztof Sawicki potwierdził, że nikt nie odniósł obrażeń. Wraz z rodziną mieszka w innym skrzydle budynku. Nikt z ochrony również nie został poszkodowany.

Lokalny portal volyn24.com poprosił konsula o komentarz. Krzysztof Sawicki stwierdził, że incydent ma charakter aktu terrorystycznego i jego celem było zabicie ludzi.

Teren konsulatu jest otoczony. Przedstawiciel organów ścigania powiedział, że celem napastnika mogło być ostrzeżenie albo prowokacja.

PK: Będzie śledztwo

Prokuratura Krajowa będzie wyjaśniać okoliczności ostrzelania Konsulatu Generalnego Polski w Łucku na północnym zachodzie Ukrainy. Śledztwo prowadzone będzie w sprawie "sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób" - poinformowała rzeczniczka PK prokurator Ewa Bialik.

"Postępowanie będzie prowadził Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie" - dodała.

Chodzi o artykuł 163 Kk, w myśl którego "kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach" podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) wszczęła śledztwo w sprawie ostrzelania konsulatu Polski w Łucku. Będzie ono prowadzone z paragrafu mówiącego o terroryzmie.

Podczas oględzin miejsca zdarzenia znaleziono metalowe odłamki i elementy granatnika przeciwpancernego.