Ponadto - jak podał Yoon Young-chan - Kim miał obiecać zmianę czasu w Korei Północnej tak, by czas w Pjongjangu pokrywał się z czasem w Seulu (obecnie między Koreą Północną i Południową jest pół godziny różnicy).

Kim Dzong Un miał mówić o zamknięciu poligonu atomowego i zmianie czasu w czasie historycznego spotkania z prezydentem Korei Południowej w strefie zdemilitaryzowanej w Panmundżom. W piątek przywódcy obu Korei zadeklarowali, że kraje te formalnie zakończą wojnę w stanie której znajdują się od 1950 roku (konflikt z lat 1950-1953 zakończył się jedynie zawieszeniem broni - red.).

Po spotkaniu prezydenci ogłosili, że nadchodzi "nowa era pokoju" i zapowiedzieli "całkowitą denuklearyzację" Półwyspu Koreańskiego.

Kim Dzong Un ma się teraz spotkać również z prezydentem USA, Donaldem Trumpem. Po szczycie międzykoreańskim Trump ogłosił, że do takiego spotkania może dojść "w ciągu trzech-czterech tygodni".

- Jeśli coś się nie uda, mogę wyjść - mówił o spotkaniu z Kim Dzong Unem Trump w czasie wiecu w Michigan.

W 2017 roku, po ponad 20 próbach rakietowych przeprowadzonych przez Pjongjang, relacje między USA a Koreą Północną były bardzo napięte. Donald Trump na forum ONZ groził nawet całkowitym zniszczeniem reżimu w Pjongjangu, jeżeli Korea Północna będzie zagrażać USA lub jego sojusznikom. Kim Dzong Una Trump wielokrotnie nazywał "człowiekiem-rakietą".