- Mamy tu największe lodowisko w Europie - mówi Dariusz Trybuchowicz, wójt Sławatycz, do których należą Mościce. W okolicy przygranicznej wsi pod lodem znalazło się prawie tysiąc hektarów łąk i pól. Wszystkie drogi prowadzące do Mościc są nieprzejezdne, a woda cały czas przybiera. - Trzy-cztery centymetry na godzinę - informuje Ryszard Starko, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.

Lodowata woda zalała kilka gospodarstw, z których trzeba było przenieść kilkanaście sztuk trzody chlewnej. Niektórzy mają problemy z dotarciem do opału. W poniedziałek konieczna była ewakuacja starszej samotnej kobiety.

W poniedziałek w nocy do Mościc dotarła wojskowa amfibia wraz z sześcioma żołnierzami, ale wojsko na razie stoi bezczynnie. Mimo, że zagrożonych jest większość gospodarstw, pozostali mieszkańcy wciąż nie zamierzają opuszczać swoich domów. - Takiego kataklizmu nikt tu nie widział. Nie wyobrażamy sobie tego co tu będzie się działo jak lód się roztopi - mówią mieszkańcy. Ale są nieugięci: - Musimy pilnować dobytku.

- Jeśli wystąpi zagrożenie życia lub zdrowia mieszkańców, będziemy zmuszeni ewakuować ich siłą - zapowiada Ryszard Starko, rzecznik lubelskich strażaków.

Wójt Trybuchowicz nie chce konfliktu z mieszkańcami, ale martwi się, bo ich upór wiele gminę kosztuje. - Płacę za noclegi i wyżywienie żołnierzy oraz paliwo do ich sprzętu, choć pracy nie mają - mówi Dariusz Trybuchowicz, który cały czas liczy na rozsądek miejscowych gospodarzy. Na wszelki wypadek przygotował już mieszkania, w których mogliby zamieszkać ewakuowani. Powołany przez niego sztab kryzysowy na jest gotowy do przetransportowania zwierzyny do bezpiecznego gospodarstwa w niedalekiej Jabłecznej. Na razie jednak decyzja nie zapadła. - Czekamy - mówi bezradnie wójt. - Nigdzie się nie wybieramy - mówią mieszkańcy Mościc.