Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa rządu złożyło dwóch mieszkańców Słupna (Mazowieckie).
W piśmie do prokuratury twierdzą, że Donald Tusk złamał prawo, wydając uchwałę, że to on decyduje o składzie polskich delegacji na posiedzenia Rady Europejskiej. Zarzucają premierowi przeinaczenie przepisów traktatu europejskiego, na które rząd powołuje się w uchwale. Ich zdaniem premier z osobistych pobudek próbuje zdyskredytować prezydenta.
W doniesieniu piszą też o jego „kierowniczej roli w uchwalaniu niezgodnego z prawem aktu prawnego”. Właśnie z tego powodu domagają się jego ścigania.
– Tu nie chodzi o żadne pieniactwo, tylko o szacunek dla prawa. Moim zdaniem zostało ono złamane, a zatem winni powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności – mówi „Rz” Marek Witt, który podpisał doniesienie. – Przyjęcie i podpisanie tej uchwały ewidentnie było działaniem na szkodę państwa, a więc jest przestępstwem. Premier powinien za to odpowiedzieć – dodaje Edward Jaworski, drugi z mieszkańców Słupna.
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście potwierdza, że dokument otrzymała. Informuje też, że w sprawie będzie prowadzone postępowanie sprawdzające.
– Mamy na nie 30 dni. Po tym czasie postanowimy, czy wszcząć śledztwo, czy podjąć inną decyzję – mówi „Rz” Zdzisław Kuropatwa, wiceszef Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście.
W nieoficjalnych rozmowach śledczy przyznają, że jest mało prawdopodobne, by premier usłyszał zarzuty. Ich zdaniem w przyjęciu przez rząd uchwały i podpisaniu jej przez Donalda Tuska trudno się będzie doszukać złamania prawa.
Od przyjęcia uchwały, która jest powodem skargi mieszkańców Słupna, zaczął się ostatni konflikt między Donaldem Tuskiem a Lechem Kaczyńskim. To na jej podstawie premier nie umieścił prezydenta w składzie polskiej delegacji na szczyt UE.
W piątek wieczorem – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – Donald Tusk podpisał wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o wykładnię, kto ma uczestniczyć w posiedzeniach Rady Europejskiej: prezydent czy premier. – Chodzi o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, jaki miał miejsce na szczycie UE – mówi szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak. Uważa, że jeśli prezydent działa w duchu konstytucji, to również powinien być zainteresowany orzeczeniem Trybunału.
[ramka][srodtytul]PO nie zapłaci za czarne plakaty [/srodtytul]
Ani partia, ani jej szef Donald Tusk nie muszą przepraszać literata Tomasza Bielskiego, który poczuł się dotknięty billboardami z kampanii w 2007 r. – uznał w piątek warszawski sąd. Chodziło o czarne plakaty z tekstami: „zasady PiS: pogarda”, „zasady PiS: agresja”. – W walce z przeciwnikiem politycznym PO posunęła się za daleko, naruszyła moje dobra: cześć i godność jako obywatela, Polaka i patrioty – mówił Bielski, sympatyk PiS.
– Nie wystarczy subiektywne odczucie naruszenia godności, by domagać się usunięcia materiałów wyborczych, agitacyjnych partii politycznych – orzekł sąd i oddalił jego pozew o zapłatę 600 tys. zł.
[i]dom[/i][/ramka]
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [link=mailto:k.manys@rp.pl]k.manys@rp.pl[/link] [/i]