Wyjaśnił, że prokuratura interesuje się kolegiami redakcyjnymi, a w trakcie przesłuchań dziennikarzy „padają pytania o związki intymne”.

– Od dłuższego czasu mamy do czynienia z dziwnymi działaniami służb pod naszym adresem – mówi „Rz” Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny gazety.

Tłumaczy, że „GP” dostała pismo z prokuratury, w którym śledczy twierdzą, że nie interesują się kolegiami redakcyjnymi poza tymi, na których omawia się sprawy dotyczące IPN.

– A przecież to więcej niż połowa z nich – mówi Sakiewicz. – Dostaliśmy też informacje, że istnieją setki stron podsłuchów rozmów dziennikarzy „GP” – dodaje.

Inną z form nękania gazety ma być nieustanne wzywanie dziennikarzy na przesłuchania.

Sprawą zaniepokojona jest Krystyna Mokrosińska, szefowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Również poseł PO Jarosław Gowin uważa, że należy wyjaśnić, czy służby nie przekraczają uprawnień.

W jakich sprawach śledczy wzywają dziennikarzy „GP”? Prokuratorzy sprawdzają m. in., czy opublikowanie przez gazetę dokumentów IPN o rzekomej agenturalnej przeszłości abp. Stanisława Wielgusa było złamaniem tajemnicy państwowej.