Reklama

Więcej agentów SB w środowisku „Tygodnika Powszechnego”

Książkę ujawniającą kilku nieznanych dotąd agentów SB w środowisku „Tygodnika Powszechnego” ukończył właśnie jego były redaktor Roman Graczyk. Krakowskie wydawnictwo „Znak” odmówiło jej publikacji.
Więcej agentów SB w środowisku „Tygodnika Powszechnego”

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz

- Pracowałem nad nią trzy lata. Napisałem 1,2 miliona znaków. Rozmawiam z dwoma wydawnictwami, a książka, która nie ma jeszcze tytułu, będzie na rynku za kilka miesięcy – mówi „Rz” Roman Graczyk. W redakcji „Tygodnika” spędził osiem lat, a nadal publikuje na jego łamach teksty i czuje się z gazetą związany. Pracuje dziś w krakowskim Instytucie Pamięci Narodowej.

- Po tym, jak opublikowałem w 2007 roku książkę „Tropem SB. Jak czytać akta”, ksiądz Adam Boniecki, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” i kilka innych osób namawiało mnie, by przeczytać materiały dotyczące tego środowiska zgromadzone w archiwum IPN - mówi Graczyk. I dodaje, że obawiał się tego, co odkryje.

– Sądziłem, że mogę dokopać się do rzeczy nieprzyjemnych – mówi. Ale książka, w której ujawnia nazwiska około dziesięciu współpracowników SB, w tym czterech osób niegdyś „wysoko postawionych w środowisku Tygodnika” – jak to określa, których uznaje za współpracowników Służby Bezpieczeństwa – nie powstała wyłącznie na podstawie akt bezpieki. – Nagrałem m.in. wielogodzinne rozmowy z żyjącymi jeszcze ludźmi uwikłanymi w tę współpracę. Niestety, w kilku przypadkach nie zostały autoryzowane – mówi autor.

Czy renomowane wydawnictwo „Znak”, które samo jest związane ze środowiskiem „Tygodnika” nie chce wydać książki właśnie ze względu na ujawnienie współpracy kilku ważnych dla niego osób?

- Moim zdaniem, książka nie odpowiada rzeczywistości historycznej PRL, w jakiej pracowali ludzie „Tygodnika” i w jakimś sensie jest wobec tego środowiska niesprawiedliwa – mówi „Rz” prezes „Znaku” Henryk Woźniakowski, sam przez lata z „Tygodnikiem” związany.

Reklama
Reklama

Roman Graczyk twierdzi z kolei, iż dodatkowym powodem, dla którego wydawnictwo na publikację książki się nie zdecydowało jest fakt, iż z jej łamów wyłania się większe uwikłanie środowiska „Tygodnika” w system komunistyczny, zwłaszcza w pierwszych latach jego pracy, niż wiele osób dotąd sądziło.

– Część publikacji „Tygodnika” po 1956 roku dowodzi, że ich autorzy naprawdę wierzyli w szybki awans i rozwój PRL. Uważali, że nie byłoby go w Polsce kapitalistycznej. Z czasem to się oczywiście zmieniało.

- Nie twierdzę, że białe jest czarne, ale bywa szare – podkreśla Graczyk. – Ta publikacja każe inaczej patrzeć na legendę „Tygodnika”. Choć przed wydaniem książki nie zamierza ujawniać żadnych nazwisk, przyznaje, iż fakt współpracy z bezpieką jednej z osób, o których pisze mocno nim wstrząsnął.

[ramka][srodtytul]SB inwigilowała „Tygodnik”[/srodtytul] Co najmniej od czterech lat wiemy już o innych agentach SB z kręgu "Tygodnika Powszechnego". Jego były dyrektor finansowy i były zarządca dóbr krakowskiej kurii biskupiej Tadeusz Nowak był w latach 1952-83 związany z UB i SB - napisał w 2006 roku historyk, a dziś dyrektor krakowskiego IPN Marek Lasota w książce "Donos na Wojtyłę.". Podał również dziewięć kryptonimów innych osób z kręgu "TP" związanych z bezpieką. Książka ukazała się w „Znaku”. Według Marka Lasoty, Nowak - kryptonim "Ares" - był jedną z najcenniejszych zdobyczy SB „w środowisku kurii". Nie brał pieniędzy od bezpieki, a informacje przekazywał ustnie.Wśród innych agentów autor publikacji pisał o "redaktorach i pracownikach redakcji, działaczach i animatorach środowisk inteligenckich". W tym dziennikarce o kryptonimie "Targowska", która w 1966 r. doniosła SB o plotkach z redakcji na temat rzekomej znajomości Wojtyły z jedną z pracownic gazety, które mogą "złamać mu karierę". [/ramka]

[srodtytul][link=http://www.rp.pl/artykul/565198.html "target=_blank"]Zobacz całą rozmowę[/link][/srodtytul]

Reklama
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Kraj
Tragiczny pożar na Ursynowie. Cztery ofiary śmiertelne przy ulicy Migdałowej
przestrzeń miejska
Warszawa na „polu minowym”. Czas na surowsze karanie właścicieli psów?
Kraj
Radni KO chcą budowy nowego ośrodka dla uzależnionych w Warszawie. Wskazano lokalizację
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama