Reklama

Warszawska prokuratura wciąż szuka serwerów Antify

Stołeczni śledczy od dwóch miesięcy ustalają, gdzie zawieszono strony lewicowej bojówki i kto odpowiada za umieszczane na nich treści

Publikacja: 01.03.2012 23:47

Warszawska prokuratura wciąż szuka serwerów Antify

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Mimo niechęci mokotowskich prokuratorów do ścigania wzywającej do przemocy skrajnej lewicy, po objęciu nadzorem przez Prokuraturę Okręgową śledztwo ruszyło z miejsca. Ale tempo działań śledczych wciąż budzi wątpliwości.

– Postępowanie dotyczące tzw. Antify jest prowadzone w sprawie podejrzenia złamania ustawy o ochronie danych osobowych i publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa – tłumaczy w rozmowie z "Rz" prokurator Paweł Wierzchołowski, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów.

Postępowanie wszczęto po publikacji "Rz" z początku stycznia. Ujawniliśmy, że na stronie internetowej Antify – ultralewicowej, międzynarodowej bojówki – umieszczono dane personalne i adresy 450 osób. Lewacy nazwali ją listą polskich faszystów i wezwali internautów do "podjęcia działań wymierzonych w figurujące na niej osoby". Dane pochodziły z włamań do serwerów prawicowych serwisów czy sklepów sportowych. W rzeczywistości przynajmniej część z wymienionych na liście osób nie miała nic wspólnego z faszyzmem. Był tam m.in. pracownik Państwowego Muzeum na Majdanku, organizator wielu wystaw poświęconych Holokaustowi.

Jak poinformowała nas prokuratura, zgłosiło się do niej "bardzo dużo" osób, które poczuły się zniesławione umieszczeniem na liście faszystów, z prośbą o ściganie bojówkarzy Antify. Prokuratura zapewnia, że prowadzi czynności w tej sprawie. Jakie? – Ustalamy, gdzie znajduje się serwer Antify i kto personalnie odpowiada za umieszczenie na nim tej listy – mówi Wierzchołowski.

Ustalanie, gdzie umieszczono serwer Antify, trwa już blisko 50 dni (10 stycznia prokuratura okręgowa poinformowała, że nakaże wszczęcie postępowania).

Reklama
Reklama

Wierzchołowski: – Mamy już pewne ustalenia dotyczące stanu dowodowego – mówi. Prokuratura jednak nie wystąpiła o zablokowanie strony Antify, więc dane osobowe i adresowe umieszczonych na niej osób są nadal publicznie dostępne. Dlaczego? – Na tym etapie nie mamy możliwości wydania takiej decyzji – mówi Wierzchołowski.

– Nieprawda. Prokuratura mogła zadać sobie trud ochrony obywateli i takie pismo wystosować – mówi były prokurator, obecnie ceniony prawnik. – Tak zrobiła warszawska prokuratura kilka lat wcześniej w sprawie strony Lewica bez Cenzury, która została zamknięta.

Śledczy próbują odtworzyć też treści, jakie umieszczano na forum Antifa Skins oraz jego administratorów. "Rz" pisała, że bojówkarze chwalili się tam napaściami i pobiciami. Prokuratura nie wyklucza, że to – obecnie umorzone – postępowanie może zostać wznowione.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama