Reklama

Szansa dla ofiary milicjantów

30 lat żył z piętnem skazańca. Teraz wreszcie może się starać o uchylenie wyroku ze stanu wojennego

Publikacja: 27.08.2012 21:20

Za utarczkę z milicjantami Ryszard B. został skazany na mocy dekretu o stanie wojennym

Za utarczkę z milicjantami Ryszard B. został skazany na mocy dekretu o stanie wojennym

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Ryszard B. miał niemałego pecha. Ten robotnik z elektrociepłowni na Żbikowie, jednej z dzielnic podwarszawskiego Pruszkowa, w 1982 r. wdał się w utarczkę z milicjantami. Nieszczęśliwie dla niego podpadł pod surowe prawo stanu wojennego i trafił na lata do więzienia.

Gdy w 2011 r. Trybunał Konstytucyjny uznał dekret o stanie wojennym za niezgodny z konstytucją PRL, pan Ryszard postanowił domagać się uchylenia wyroku sprzed 30 lat. - A gdy to się stanie, wystąpimy z wnioskiem o odszkodowanie - zapowiada Jacek Dobrowolski, jego pełnomocnik.

Kara szybka i bardzo surowa

Równo dwa miesiące po  wprowadzeniu stanu wojennego, 13 lutego 1982 roku, Ryszard B. starł się z patrolem milicji. Jak twierdzili funkcjonariusze, jednego z nich dwukrotnie uderzył w twarz, rozcinając mu wargę. Miał też być pod dobrą datą.

Milicjanci brutalnie potraktowali robotnika, m.in. połamali mu żebra. Ponieważ nie chciał iść, do radiowozu go zawlekli.

Mężczyznę osadzono w  areszcie. Usłyszał dwa zarzuty: czynnej napaści na funkcjonariusza oraz utrudniania milicjantom wykonywania czynności służbowych. Już po sześciu dniach przeciwko robotnikowi wysłano akt oskarżenia do sądu.

Reklama
Reklama

- Na mocy dekretu o stanie wojennym sprawa była rozpatrywana w trybie przyśpieszonym - opowiada Piotr Romaniuk, szef pruszkowskiej prokuratury.

Jeszcze w lutym 1982 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał mężczyznę za czynną napaść na trzy lata więzienia, a od drugiego zarzutu go uniewinnił. Poza tym B. na trzy lata został pozbawiony praw publicznych. - Na mocy dekretu takie kary były obligatoryjne - przypomina Igor Tuleya, rzecznik warszawskiego Sądu Okręgowego.

Przy ustalaniu wysokości kary dla Ryszarda B. sąd wziął pod uwagę jako okoliczność łagodzącą użycie siły przez milicjantów.

B. odsiedział dwa lata ze swojego wyroku.

Takiej sprawy jeszcze nie było

Wiosną 2011 r. Trybunał Konstytucyjny uchylił dekrety o stanie wojennym. - Rada Państwa PRL złamała konstytucję PRL, bo nie miała prawa wydawać dekretów o stanie wojennym, gdyż trwała wtedy sesja Sejmu - tłumaczył sędzia Mirosław Granat w uzasadnieniu wyroku.

Decyzja TK otworzyła drogę do dochodzenia swoich praw takim osobom jak Ryszard B. Jego obrońcy wystąpili do sądu z wnioskiem o wznowienie sprawy. Warszawski Sąd Apelacyjny uchylił wyrok w zakresie kary, ale nie w zakresie winy. - Uznał m.in., że wymierzona przed laty kara była niewspółmiernie wysoka do zarzucanego czynu - tłumaczy sędzia Tuleya.

Reklama
Reklama

Dodaje, że jest to pierwsza tego typu sprawa w stołecznych sądach. O podobnych sprawach nie słyszano także w sądach w Katowicach i Gdańsku.

Sprawa Ryszarda B. trafiła teraz do Sądu Rejonowego w Pruszkowie. Ma się on nią zająć pojutrze. Strony uważają, że umorzy ją ze względu na przedawnienie.

- Jeśli sąd tak postanowi, to otworzy nam to drogę do walki o odszkodowanie. Dziś jeszcze trudno powiedzieć, o jaką kwotę będziemy występować - mówi mec. Dobrowolski.

Odszkodowania dla represjonowanych

Osoby, które znalazły się w podobnej sytuacji jak Ryszard B., są w gorszej sytuacji niż opozycjoniści z czasów PRL. W związku z czynami na rzecz niepodległego państwa (dokonanymi w latach 1944-1989) przysługuje im zadośćuczynienie za doznane krzywdy. Reguluje to ustawa z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych. Jej nowelizacja z 2007 r. umożliwiła uzyskanie odszkodowania także osobom internowanym na podstawie dekretu z 12 grudnia 1981 r. o stanie wojennym.

Osobie, wobec której wydano decyzję o internowaniu, przysługuje odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Początkowo kwota rekompensaty nie mogła w sumie przekraczać 25 tys. zł. W 2011 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że rekompensata za bezprawne pozbawienie wolności powinna mieć charakter zindywidualizowany, i to sąd musi określić jego wysokość.

Ryszard B. miał niemałego pecha. Ten robotnik z elektrociepłowni na Żbikowie, jednej z dzielnic podwarszawskiego Pruszkowa, w 1982 r. wdał się w utarczkę z milicjantami. Nieszczęśliwie dla niego podpadł pod surowe prawo stanu wojennego i trafił na lata do więzienia.

Gdy w 2011 r. Trybunał Konstytucyjny uznał dekret o stanie wojennym za niezgodny z konstytucją PRL, pan Ryszard postanowił domagać się uchylenia wyroku sprzed 30 lat. - A gdy to się stanie, wystąpimy z wnioskiem o odszkodowanie - zapowiada Jacek Dobrowolski, jego pełnomocnik.

Pozostało jeszcze 87% artykułu
Reklama
Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Kraj
Warszawa oficjalnie w gronie kandydatów do organizacji UEFA Women’s EURO 2029
Kraj
Zniszczą rezerwat, bo tak chciał Piłsudski? Kontrowersje wokół budowy Narodowego Centrum Sportu
Kraj
Warszawa coraz wyżej w rankingu inteligentnych miast
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Warszawa
Tarasy widokowe na Varso Tower. Highline Warsaw już za kilka dni. Znamy ceny biletów
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama