Sienkiewicz komentował w RMF FM konferencję prasową Władimira Putina, podczas której mówił m.in. roysjskojęzyczna ludność Ukrainy jest zagrożona przez faszystów z zachodniej Ukrainy, a także o tym, że rosyjscy żołnierze nie okupują Krymu, a porządku pilnuje tam "lokalna samoobrona". Sienkiewicz uważa, że tych i podobnych oświadczeń rosyjskiego prezydenta nie powinno się brać dosłownie.

- Zachód ma pewien problem z uznaniem takiego podstawowego faktu, że dla Rosji słowa oznaczają coś innego niż na zachodzie. Na zachodzie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że słowa służą do komunikacji i przekazywania pewnych treści za którymi stoi jakaś rzeczywistość. W tej części Europy słowa czasami służą przede wszystkim do maskowania własnych zamiarów a nie do komunikowania rzeczywistości - powiedział Sienkiewicz.

Sienkiewicz odniósł się też do zarzutu rosyjskiego prezydenta o zbrojenie i szkolenie aktywistów Majdanu w Polsce i na Litwie.

- To jest taki klasyczny chwyt rosyjski od dawna powtarzany. On się bierze zarówno z pewnego odruchu propagandowego, jak i z pewnego, nie wiem jak to nazwać, uszkodzenia mentalnego. Otóż Rosjanie nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że ludzie sami z siebie mogą chcieć wolności - powiedział minister - Według tego sposobu myślenia, każda rewolucja jest tak naprawdę efektem działalności agenturalnej i to jest powtórzenie i tego problemu, jaki Rosjanie zawsze mają z autonomią zbiorową ludzkiej woli, jak i takiej kalki propagandowej - dodał.

Sienkiewicz nie uważa jednak - wbrew słowom Angeli Merkel - by Putin "stracił kontakt z rzeczywistością".

- To jest ten specyficzny sposób uprawiania polityki, który w gruncie rzeczy zawsze się redukuje do tego, co się dzieje realnie. Realnie jest siła albo siły nie ma. I to jest naprawdę ta zasadnicza oś rosyjskiej polityki - zaznaczył.