Sprawcą jest inny pacjent tej placówki. Sprawę wyjaśnia miejscowa prokuratura.

Do zabójstwa doszło dziś rano na oddziale ogólnym, po którym pacjenci mogą swobodnie się poruszać. Zamykani lub unieruchamiani są w sytuacji, gdy stwarzają zagrożenie dla siebie lub innych.

Około godziny 7 do sali, na której leżał 40-letni Amerykanin wszedł inny pacjent. Zaczął dusić leżącego tam mężczyznę, walić jego głową o podłogę. Sprawca był znacznie większy od ofiary.

Krzyki dochodzące z sali usłyszał personel szpitala. Pracownicy przybiegli na miejsce. Rozdzielili pacjentów. Amerykanina próbowali reanimować, ale bezskutecznie. Mężczyzna zmarł.

Na miejscu jest policyjna ekipa dochodzeniowa oraz prokurator. – Zaczynam oględziny – powiedział nam śledczy.

- To wyjątkowo smutna i kryzysowa sytuacja. Cały personel medyczny jest do dyspozycji prokuratury - powiedziała RMF Lidia Rudzka, dyrektor szpitala psychiatrycznego w Pruszkowie.

Podkreśliła, że jeżeli pacjent zdradza jakieś psychotyczne zachowania, jest wówczas pod ścisłą obserwacją lekarzy.

Do podobnego mordu doszło rok temu w warszawskim szpitalu psychiatrycznym przy ul. Nowowiejskiej. Wtedy jeden z pacjentów Paweł J. udusił podartym prześcieradłem innego chorego Roberta Ł.

- Zeznał, że zamordował kolegę, bo ten go denerwował - mówił wtedy Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.