- Chcę, aby do Sądu Najwyższego został wprowadzony element społeczny, czyli ławnicy - oświadczył prezydent Andrzej Duda przedstawiając we wrześniu 2017 roku własne projekty ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. - Przedstawicieli społeczeństwa do SN wybierałby Senat spośród kandydatów zgłoszonych m.in. przez organizacje pozarządowe - dodał.

- Podoba mi się wprowadzenie tego czynnika społecznego czyli ławników i nadanie pewnej obywatelskości projektowi ustawy o Sądzie Najwyższym, tak by obywatele czuli, że mają wpływ na to, co się dzieje w tej najwyższej instancji – oceniła w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Genowefa Grabowska.

Największa grupa respondentów, bo 38 proc., jest zdania, że w Sądzie Najwyższym powinni zasiadać ławnicy. Przeciwny temu pomysłowi jest co czwarty badany. Zdania w tej sprawie nie ma prawie 37 proc. ankietowanych.

- Kobiety częściej niż mężczyźni nie mają opinii w tej sprawie (42 proc. vs 32 proc. mężczyzn). Za pomysłem ławników w Sądzie Najwyższym częściej są osoby powyżej 50. roku życia (42 proc.), badani o najniższym poziomie wykształcenia (42 proc.), o dochodzie od 2001 do 3000 zł (36 proc.) oraz ankietowani z miast ponad 500 tysięcy mieszkańców (45 proc.) - zwraca uwagę Piotr Zimolzak z agencji badawczej SW Research.

Według prawnika, prof. Marcina Matczaka z Uniwersytetu Warszawskiego, ten wynik pokazuje, że osoby oceniające pomysł nie mają do końca jasności, jaką rolę ławnicy w SN mieliby pełnić. - Może to wynikać z faktu, że nie jest łatwo ocenić pomysł udziału ławników w bardzo złożonych formalnie sprawach, którymi zajmuje sie SN. Ławnicy sprawdzają się dobrze w orzekaniu o winie, ponieważ takie orzeczenie wymaga bardziej doświadczenia życiowego niż wiedzy prawniczej. Nie jest natomiast jasne, jak ławnicy sprawdzą się w innych, zwłaszcza trudnych proceduralnie sprawach – kwituje prof. Matczak w rozmowie z serwisem rp.pl.