Procedura usunięcia proboszcza z urzędu jest uregulowana przez Kodeks Prawa Kanonicznego (kan. 1740–1747). Proboszcza parafii – w odróżnieniu od jej administratora – nie można odwołać z dnia na dzień tylko dlatego, że biskup ma takie widzimisię. Urząd proboszcza co do zasady cechuje się trwałością i odwołanie następuje albo na jego własną prośbę (wówczas najczęściej chodzi o zmianę parafii, ew. chorobę lub też osiągnięcie wieku emerytalnego), bądź też z jakiejś poważnej przyczyny (np. wywołane w parafii zgorszenie, poważne przekroczenie norm prawa kanonicznego). Tu prześledzimy jedynie procedurę w tym drugim przypadku. Jest ona procesem ściśle administracyjnym, który ma chronić dobro parafii, jak też dobra samego księdza, któremu przysługuje m.in. prawo do obrony, czy też odwołania się (apelacji).

Czytaj więcej

Odwołany proboszcz z Grojca: W odpowiednim czasie wszystko będzie jasne

Jakie mogą być przyczyny, dla których biskup decyduje się na odwołanie proboszcza? KPK wymienia pięć takowych: działanie przynoszące wielką szkodę lub zamieszanie we wspólnocie kościelnej; nieudolność, choroba umysłowa lub fizyczna uniemożliwiająca pełnienie obowiązków; utrata dobrej opinii u uczciwych parafian lub trwała niechęć do proboszcza; poważne zaniedbanie obowiązków parafialnych, które trwa mimo upomnień oraz złe zarządzanie majątkiem parafii powodujące duże straty. 

Wiedzę na temat ewentualnych nieprawidłowości biskup może pozyskać z różnych źródeł. Mogą to być np. powtarzające się skargi parafian, informacje pochodzące od innych księży, doniesienia medialne, a także osobiste wizytacje biskupa w parafii, które muszą odbywać się cyklicznie.

Po stwierdzeniu, że w danej parafii faktycznie może dochodzić do nieprawidłowości, biskup wszczyna postępowanie wyjaśniające. Oznacza to, że trzeba zebrać dowody potwierdzające stawiane proboszczowi zarzuty. Konieczna jest przy tym rozmowa z samym zainteresowanym, któremu przedstawia się powody oraz dowody wszczęcia procedury jego usunięcia. Powinna wówczas paść z ust biskupa propozycja dobrowolnego złożenia rezygnacji w określonym czasie. Ujmując rzecz kolokwialnie: to szansa dla odwoływanego, by z kłopotów wyjść „z twarzą”.

Dalsze scenariusze rozwoju sytuacji są trzy. Proboszcz składa dobrowolnie rezygnację, a biskup jest zobowiązany do tego, by wyznaczyć mu inne miejsce pracy i zapewnić utrzymanie. Parafia jest wówczas wakująca i można wyznaczyć kolejnego jej proboszcza. Jeśli odwoływany nie odpowie biskupowi na jego prośbę o dobrowolne ustąpienie w określonym czasie, ten ponawia prośbę i wyznacza kolejny termin na odpowiedź. Jeśli jej nie będzie, wydaje dekret o usunięciu. Proboszcz może też odpowiedzieć na wystąpienie biskupa i przedłożyć swoje argumenty w sprawie – innymi słowy ma prawo do tego, by się bronić.

Czytaj więcej

Wierni bronią proboszcza w Grojcu. Wizyta biskupa zakończyła się policyjną eskortą

W tym ostatnim przypadku biskupowi nie wolno jest działać w pojedynkę. Sprawę musi skonsultować z zespołem doradców – to najczęściej dwaj inni proboszczowie wskazani przez Radę Kapłańską. Doradcy ci są zobowiązani do zapoznania się z argumentami tak biskupa, jak i odwoływanego proboszcza. Na tej podstawie przedkładają biskupowi swoją opinię. Ten nie jest co prawda zobowiązany do tego, by wziąć ją pod uwagę, ale brak konsultacji będzie oznaczał wadliwe przeprowadzenie procedury, co może w konsekwencji prowadzić do podważenia ostatecznej decyzji. Tu znów mamy dwa scenariusze: biskup uznaje racje proboszcza i pozostawia go na urzędzie lub też wydaje dekret o usunięciu.

Proboszcz ma jednak możliwość odwołania się. W ciągu 10 dni od odebrania dekretu może poprosić biskupa pisemnie o zmianę lub odwołanie decyzji. Jeśli ten odpowie odmownie lub będzie milczał (oznacza to odmowę), proboszczowi przysługuje odwołanie do Watykanu – tzw. rekurs wnosi do Dykasterii ds. Duchowieństwa. Takie odwołanie zawiesza wykonanie dekretu biskupa, który do czasu rozstrzygnięcia sprawy nie ma prawa ustanowienia w parafii nowego proboszcza – może mianować administratora, lecz nie może zmusić proboszcza do opuszczenia parafii. Prawo nie mówi nic na temat tego, w jakim czasie dykasteria ma zająć się sprawą, więc procedura może trwać kilka miesięcy, a nawet kilka lat. Wszystko zależy od stopnia skomplikowania sprawy, sprawności w przekazywaniu dokumentów itd. Odwoływany proboszcz może przedkładać dowody na swoją niewinność, powoływać świadków, korzystać z pomocy adwokata.

Czytaj więcej

Kulisy odwołania proboszcza z Grojca. Nieoficjalnie: Chodziło o pieniądze

Decyzja dykasterii może być po myśli biskupa lub proboszcza. Każdy z nich – o ile uzna, że decyzja jest krzywdząca – może składać kolejne odwołania. Ostatnią instancją w sporze jest trybunał Sygnatury Apostolskiej. Żeby się do niego odwołać, proboszcz musi posiadać adwokata (patrona), który ma miejsce zamieszkania w Rzymie – co oczywiście oznacza dla niego dość wysokie koszty. Musi też wnieść opłatę za rozpatrzenie sprawy (obecnie kilkaset euro). Po jego stronie będzie leżało tłumaczenie dokumentów. I znów trzeba czekać, bo sędziowie muszą zapoznać się z aktami sprawy oraz mieć czas na ich analizę. Co istotne, decyzja trybunału Sygnatury Apostolskiej kończy sprawę – jej orzeczenie jest definitywne. Trzystopniowa droga apelacji zostaje bowiem wyczerpana. Proboszcz zostaje odwołany i musi podporządkować się decyzjom biskupa.

W sprawie proboszcza z Grojca poszczególne stopnie watykańskiego sądownictwa przyznały rację biskupowi. Uznały zatem, że w procedurze odwoływania proboszcza nie popełniono błędów i powinien on odejść z urzędu.

Tomasz Krzyżak

sekretarz redakcji „Plus Minus”, prawnik kanonista, zajmuje się m.in. kościelnym prawem karnym