Reklama

Krzyżak: Księża kontra biskupi. Nowa linia podziału

Analiza "Rzeczpospolitej": Podziału Kościoła dokonują dziś rozpolitykowani księża celebryci. Zapominają, że mają być ekspertami nie od polityki, ale od życia duchowego.

Aktualizacja: 11.08.2015 07:15 Publikacja: 10.08.2015 20:22

Krzyżak: Księża kontra biskupi. Nowa linia podziału

Foto: Fotorzepa/Bartek Sadowski

O próby podzielenia Kościoła oskarżano dotychczas głównie dziennikarzy oraz polityków. Stosunkowo niedawno mówiono o Kościele otwartym i zamkniętym. Potem sklasyfikowano episkopat, dzieląc biskupów na konserwatywnych, liberałów i radiomaryjnych. Później pojawił się Kościół łagiewnicki i toruński.

Biskupi wielokrotnie tłumaczyli, że próby ich klasyfikowania są bezpodstawne. Już w 1992 r. biskup Józef Życiński, wówczas ordynariusz diecezji tarnowskiej, odpowiadając na pytanie Adama Michnika, czy doczekamy się czasów, gdy biskupi Michalik i Życiński będą publicznie między sobą dyskutować i pięknie się różnić, odpowiadał: „My się z biskupem Michalikiem bardzo przyjaźnimy i nieraz mieliśmy interesującą wymianę poglądów. Gdyby ktoś z dziennikarzy zechciał taką dyskusję zanotować, to przypuszczam, że biskup Michalik nie miałby oporów. Myślę jednak, że bylibyście rozczarowani, bo różnice między nami nie są tak wielkie, jak można by sądzić".

W kolejnych latach biskupi tłumaczyli, że o ile w sprawach społeczno-politycznych są między nimi różnice zdań, o tyle w kwestiach doktrynalnych różnic nie ma. Także w kwestii in vitro i dyskusji na temat komunii św. dla osób, które popierają zapłodnienie pozaustrojowe, hierarchowie mówili jednym głosem.

Dziś Kościół zdaje się być podzielony na ten Dudy i Komorowskiego. Na Kościół tkwiący w średniowieczu i ten oświecony. W dniu zaprzysiężenia Andrzeja Dudy ten podział – tym razem za sprawą kilku duchownych, którzy nie kryją swoich sympatii politycznych – publicznie usankcjonowano.

Niezależnie od intencji, które przyświecały księżom odprawiającym mszę w kościele Sióstr Wizytek, przeprosiny Bronisława Komorowskiego odebrane zostały na zasadzie: „biskupi mają kamienne serca, my, kapłani, kierujemy się miłością i miłosierdziem i dlatego przepraszamy". A zatem biskupi nie mają racji, przypominając nauczanie Kościoła na temat życia poczętego i in vitro. Mylą się w sprawach moralności. Błądzą, twierdząc, że osoby żyjące w grzechu ciężkim powinny się powstrzymać od przyjmowania komunii św.

Reklama
Reklama

W 2006 roku papież Benedykt XVI podczas wizyty w Polsce mówił do księży: „Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego: aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, aby był ekspertem w dziedzinie życia duchowego".

Problem tkwi właśnie w tym, że zdecydowany głos biskupów na temat in vitro odbiera się w kategoriach polityki. A tu nie o politykę idzie, ale o zbawienie. Lecz część kapłanów zdaje się tego nie dostrzegać.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Kościół
Pożegnanie Marka Jędraszewskiego z kurią krakowską. Papież wskazał następcę
Kościół
Kolejny rekord fundacji ojca Tadeusza Rydzyka. Podatnicy hojni jak nigdy
Kościół
Z agencji towarzyskiej do klubokawiarni ewangelizacyjnej. Ksiądz otwiera lokal w centrum Warszawy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama