Mimo rozmów pokojowych, które – jak mówi Donald Trump – trwają (czemu jednak zaprzeczają Irańczycy) Amerykanie nie przerwali rozmieszczania w regionie Zatoki Perskiej jednostek przeznaczonych do prowadzenia działań lądowych. To już nie tylko płynące w kierunku Bliskiego Wschodu trzy zespoły (jeden z Okinawy i dwa z Kalifornii) z żołnierzami amerykańskiej piechoty morskiej. W tym tygodniu pojawiła się informacja o przebazowaniu w ten rejon co najmniej jednej brygady ze składu amerykańskiej 82. Dywizji Powietrznodesantowej. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych jednostek amerykańskiej armii, o historii sięgającej pierwszej wojny światowej.

Reklama
Reklama
Irańska wyspa Chark

Irańska wyspa Chark

Foto: Infografika PAP

82. Dywizja Powietrznodesantowa może trafić z koszar na front w zaledwie 18 godzin

Informacja o ewentualnym przebazowaniu części żołnierzy Dywizji w rejon Zatoki Perskiej, w świetle wcześniejszych doniesień o planowanym przez Amerykanów zajęciu irańskiej wyspy Chark, na której zlokalizowany jest kluczowy terminal naftowy tego kraju, jest wyjątkowo ciekawa. Oznacza bowiem, po pierwsze, że Amerykanie zakładają, iż rozpoczęte negocjacje z Iranem niekoniecznie muszą zakończyć się powodzeniem. Po drugie, że USA przygotowują się do użycia jednostki, która – w przeciwieństwie do płynącej tygodniami floty z żołnierzami piechoty morskiej – może zostać przebazowana w rejon walk w czasie nieprzekraczającym 18 godzin.

Kluczowe jest także podkreślenie, że każda z brygad tej dywizji jest samodzielną jednostką – tzw. brygadową grupą zadaniową (Brigade Combat Team) – mogącą samodzielnie prowadzić w pełni autonomiczne działania bojowe bez konieczności uzyskania dodatkowego wsparcia poza strukturami Dywizji.

Czytaj więcej

Donald Trump rozważa przejęcie wyspy Chark. Krok, który zmieniłby przebieg wojny

Współcześnie brygady 82. Dywizji nie są już wyłącznie jednostkami „klasycznego” desantu spadochronowego, jak miało to miejsce w przeszłości. Zdecydowana część ich działań opiera się na desancie powietrzno-lądowym ze śmigłowców – co jest jedną z podstaw funkcjonowania każdej z brygad Dywizji. Pod tym względem brygady amerykańskiej Dywizji przypominają polską 25. Brygadę Kawalerii Powietrznej im. Księcia Józefa Poniatowskiego, z tą jednak różnicą, że mają o wiele bardziej rozbudowane, modułowe struktury taktyczne i szerszy zakres wsparcia logistycznego, artyleryjskiego i lotniczego.

82. Dywizja Powietrznodesantowa. Jednostka zbudowana niczym z klocków Lego

Aby lepiej zrozumieć, czym jest 82. Dywizja w praktyce, warto przyjrzeć się bliżej zarówno organizacji całej Dywizji, jak i organizacji typowej brygady, z której w praktyce składa się jej bojowa część.

Sercem liczącej w sumie niemal 11 tysięcy (etatowo 10 800) żołnierzy 82. Dywizji jest jej dowództwo stacjonujące w Fort Bragg (obecnie pod nazwą Fort Liberty, w pobliżu miasta Fayetteville, w stanie Karolina Północna). W jego skład wchodzą kompanie dowodzenia, zabezpieczenia, operacyjna, rozpoznania (wywiadu) oraz logistyczna, które łącznie zapewniają ciągłą gotowość, łączność i niezbędne wsparcie dla całej Dywizji.

Czytaj więcej

Sondaż: Polacy jednoznacznie przeciw wsparciu dla USA w Iranie

Na część bojową 82. Dywizji składają się trzy brygadowe grupy zadaniowe (IBCT), brygada lotnictwa obejmująca szwadrony szturmowe oraz transportowe (Brygada Lotnicza Wojsk Lądowych, czyli Combat Aviation Brigade – CAB), która zapewnia transport śmigłowcowy, wsparcie ogniowe z powietrza oraz rozpoznanie, a także jednostka artylerii działająca na poziomie Dywizji (82nd Division Artillery). Skład Dywizji uzupełnia brygada logistyczna, odpowiedzialna za szeroko rozumianą logistykę – a zatem zarówno za zaopatrzenie jednostek dywizji, jak i utrzymanie w stanie gotowości użytkowanego przez nią sprzętu.

Brygady niczym miniaturowe dywizje

Typowa, wchodząca w skład amerykańskich dywizji brygadowa grupa bojowa (IBCT) to jednostka nie tylko samodzielna, ale także o modułowej strukturze, co oznacza, że jej końcowy skład jest „układany” z różnych elementów (mniejszych pododdziałów) w zależności od potrzeb wynikających z aktualnie realizowanego działania. Brygada dysponuje też własnym, samodzielnym dowództwem oraz wsparciem lotniczym i artyleryjskim zapewnianym ze składu dywizji. Typowa liczebność takiej brygady to około 3 500-3 800 żołnierzy. W składzie brygady znajdują się przede wszystkim pododdziały piechoty, rozpoznawcze, specjalistyczne oraz jednostka logistyczna.

Podstawę struktury tworzą trzy bataliony piechoty, z których każdy składa się z kompanii strzeleckich, kompanii broni ciężkiej i batalionowego sztabu (jednostki dowodzenia). W praktyce batalion to 3-4 kompanie strzeleckie, kompania dowodzenia (zabezpieczenia) oraz sekcje moździerzy kalibru 60 mm, które zapewniają w czasie działań bezpośrednie wsparcie ogniowe. W batalionie znajdziemy też kompanię broni ciężkiej, w której łączone są plutony cięższych moździerzy (kalibru 81/120 mm) oraz pluton przeciwpancerny (z systemami takimi jak Javelin, TOW, AT-4), co pozwala na skuteczne zwalczanie celów opancerzonych i powierzchniowych (np. zgrupowań piechoty przeciwnika).

Obok piechoty istotną rolę pełni szwadron kawalerii rozpoznawczej (Cavalry Reconnaissance Squadron – CRSS), przy czym słowo „kawaleria” ma znaczenie historyczne, podobnie jak w przypadku polskiej „kawalerii powietrznej”. CRSS to element odpowiedzialny za prowadzenie wyprzedzającego rozpoznania, zapewniający bezpieczeństwo kolumnom brygady w czasie przemarszów oraz zabezpieczający rozpoznanie przedpola w czasie działań bojowych. W skład szwadronu wchodzą 3-4 plutony rozpoznawcze wyposażone w przystosowane do desantowania platformy lądowe, a także sekcje łączności i medyczna, stanowiące element wsparcia dla działań szwadronu.

Czytaj więcej

Donald Trump zapowiada użycie siły w przypadku protestów w Waszyngtonie

W skład brygady wchodzi zwykle także batalion artylerii polowej, czyli trzy baterie haubic 105 mm (czasem uzupełnione baterią haubic 155 mm), zapewniające wsparcie ogniowe na poziomie całej brygady, oraz batalion logistyczny (Brigade Support Battalion - BSB), który odpowiada za zaopatrzenie, opiekę medyczną i utrzymanie sprzętu w czasie dłuższych operacji.

Historia 82. Dywizji Powietrznodesantowej. Od okopów pierwszej wojny po niebo nad Normandią

Historia Dywizji sięga czasów I wojny światowej (1914-1918), choć z oczywistych powodów początkowo nie była to jednostka powietrznodesantowa.

Dywizja powstała w 1917 roku jako klasyczna amerykańska dywizja piechoty. Jako że jej żołnierzy – w przeciwieństwie do innych dywizji, które miały bardziej regionalny charakter – rekrutowano ze wszystkich stanów USA, szybko zyskała nazwę „All American” (dosł. Wszechamerykańska). Dało to jej też charakterystyczny znak rozpoznawczy w formie naszywki „AA”. Naszywka przedstawia koło, na którym widnieją wspomniane litery, stylizowane obecnie tak, aby przypominały baldachim spadochronu.

Czytaj więcej

Iran to nie Irak. Oto co czekałoby amerykańską armię

W 1918 roku licząca około 28 tysięcy żołnierzy 82. Dywizja Piechoty wzięła udział w krwawych walkach w ramach ofensyw pod St. Mihiel oraz nad Mozą i w Argonach (Meuse-Argonne). Wchodziła wówczas w skład 1. Armii amerykańskiej, stającej naprzeciw silnie okopanych niemieckich linii obronnych. Po zakończeniu wojny jednostkę rozformowano. Jej reaktywacja nastąpiła dopiero w 1942 roku –tym razem jako pierwszej w historii USA dywizji powietrznodesantowej. Już wtedy jej garnizonem macierzystym stał się Fort Bragg.

W czasie II wojny światowej dywizja zyskała swoją renomę. Był to też najbardziej aktywny pod względem udziału w działaniach bojowych okres w jej historii. W czerwcu 1944 roku wzięła udział w inwazji w Normandii w ramach operacji Neptune. Kilka miesięcy później, we wrześniu 1944 roku uczestniczyła w operacji Market Garden – desancie nad Holandią, gdzie jej głównym zadaniem było zdobycie mostu przez Waal w Nijmegen. W tej samej operacji, lecz w innym jej rejonie – pod Arnhem i Driel – uczestniczyła polska 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa pod dowództwem generała Stanisława Sosabowskiego.

Zimą na przełomie 1944 i 1945 roku 82. Dywizja walczyła w bitwie o Ardeny, broniąc północnego odcinka frontu, a następnie uczestnicząc w kontruderzeniu w styczniu 1945 roku Kilka miesięcy później, w maju jej żołnierze wyzwolili Wöbbelin – podobóz obozu koncentracyjnego Neuengamme. Tym epizodem zakończyła się wojenna historia jednostki.

Od Wietnamu po Afganistan – 82. Dywizja Powietrznodesantowa zawsze w pierwszym rzucie

Również po zakończeniu II wojny światowej nie było praktycznie żadnej większej wojny lub operacji wojskowej, w której uczestniczyłyby USA, a w której nie braliby udziału żołnierze 82. Dywizji Powietrznodesantowej. Dywizja stała się głównym narzędziem szybkiego reagowania armii USA i wielokrotnie wystawiana była na próbę w kolejnych dekadach, przy okazji powiększając swoją renomę i rozpoznawalność na świecie.

Pierwszym poważnym sprawdzianem po wojnie światowej był Wietnam. W lutym 1968 roku w odpowiedzi na ofensywę Tet, do Wietnamu Południowego przerzucono 3. Brygadę 82. Dywizji. Jednostka ta działała w rejonie Huế i prowincji Quảng Trị, wspierając siły amerykańskie i południowowietnamskie w odzyskiwaniu kontroli nad terenami zajętymi przez siły Vietcongu. Brygada powróciła do kraju w grudniu 1969 roku.

Czytaj więcej

Cieśnina Ormuz. Największa flota świata w pułapce. Amerykanie nie mają czym chronić statków

W 1983 roku 82. Dywizja wzięła udział w operacji Urgent Fury (Nagły Gniew) – inwazji na Grenadę. Żołnierze Dywizji przeprowadzili desant na lotnisku Point Salines, szybko je opanowując i umożliwiając dalsze lądowanie wojsk amerykańskich. Operacja trwała zaledwie kilka dni i zakończyła się obaleniem prosowieckiego rządu wyspy.

W 1989 roku Dywizja uczestniczyła w operacji Just Cause (Słuszna Sprawa) – inwazji na Panamę, której celem było obalenie dyktatury Manuela Noriegi. Jednostki 82. Dywizji przeprowadziły nocny desant na lotnisko Torrijos-Tocumen, łącząc element powietrznodesantowy z działaniami lądowymi w rejonie stolicy Panamy.

W latach 1990-1991, podczas operacji Pustynna Tarcza i Pustynna Burza, 82. Dywizja jako jedna z pierwszych jednostek armii USA dotarła do Arabii Saudyjskiej, pełniąc początkowo rolę sił osłonowych przed ewentualnym uderzeniem irackim. W fazie lądowej operacji Pustynna Burza dywizja działała na lewym skrzydle koalicji, wykonując głęboki manewr okrążający przez pustynię iracką.

Czytaj więcej

Jak ajatollah Chomeini z pomocą Stasi i KGB obalił szacha Iranu

W kolejnych latach 82. Dywizja angażowana była w operacje stabilizacyjne na Bałkanach – w Bośni w ramach operacji Joint Endeavor (Wspólna Misja; 1995-1996) oraz w Kosowie w ramach operacji Joint Guardian (Wspólna Straż; 1999), gdzie jej pododdziały pełniły służbę w ramach sił SFOR i KFOR.

Po zamachach terrorystycznych w USA z 11 września 2001 roku Dywizja zaangażowała się w obie główne wojny toczone przez Stany Zjednoczone. W Afganistanie jej brygady rotacyjnie prowadziły operacje przeciwpartyzanckie, głównie na południu kraju, w prowincjach Helmand i Kandahar. W Iraku, począwszy od 2003 roku, jednostki 82. Dywizji działały m.in. w rejonie Faludży i prowincji Al-Anbar, a także w Bagdadzie, uczestnicząc zarówno w początkowej fazie inwazji, jak i w późniejszych operacjach stabilizacyjnych.

Ataki na irańskie jednostki Gwardii Rewolucyjnej

Ataki na irańskie jednostki Gwardii Rewolucyjnej

Foto: PAP

W latach 2014-2019 pododdziały Dywizji powróciły do Iraku i Syrii w ramach operacji Inherent Resolve (Żelazna Determinacja), pełniąc funkcje doradcze i szkoleniowe przy irackich i kurdyjskich siłach walczących z Państwem Islamskim.

Teraz 82. Dywizja może wziąć udział w kolejnej wojnie interwencyjnej USA, czyli operacji amerykańsko-izraelskiej w Iranie. I choć administracja amerykańska zapewnia, że przerzucane wojska mają stanowić jedynie element zabezpieczenia obecności USA w regionie (podobnie jak piechota morska), to wydaje się, że w tym przypadku chodzi jednak po pierwsze o wywarcie dodatkowej presji na Iran, po drugie zaś o przygotowanie się na wypadek niepowodzenia rozmów, w których – jak się wydaje – strona irańska wykazuje dotychczas sporo asertywności.